R.O.D – “#SocietyKill” (2018)

Czy za nazwą grupy R.O.D kryją się rodzinnie ogródki działkowe? Nic bardziej mylnego. Skrót ten rozszyfrować należy jako Razor Of Death i właśnie w tę stronę trzeba się zwrócić, by odpowiednio przygotować się na uderzenie, które członkowie zespołu serwują na ich najnowszym krążku pod tytułem #SocietyKill. Łapcie zatem świeżą porcję porządnego thrashu wprost z Lubelszczyzny.

#SocietyKill to drugi pełnowymiarowy album w twórczości grupy, kontynuator dzieła zniszczenia, które rozpoczął krążek Death for All w 2012 roku. W dziesięciu stosunkowo krótkich utworach, których długość nie przekracza trzech minut, R.O.D wyciąga najcięższą możliwą artylerię, nie biorąc jeńców i jadąc równo przez cały czas trwania albumu. Jest szybkość, gniew, agresja, a przede wszystkim wciągające mocne uderzenie, które powoduje, że po wysłuchaniu płyty gwałci się wręcz przycisk play. #SocietyKill chcę traktować jako jedną spójną całość, bez szczególnego wychwalania poszczególnych kompozycji. Raz, że na płycie nie ma miejsca na eksperymenty i zabawę z różnymi stylistykami, a dwa, gdy mamy do czynienia z dobrą jakością, to chyba mało komu wystarczą dwie minuty, by nasycić się szybkim i potężnym thrashem. Od March Or Die, przez What The Fuck, aż po ostatni Reconquist, materiał, który przygotowali członkowie R.O.D, to czysta rzeźnia, masochistyczna przyjemność, w której wszystko jest na swoim miejscu. Utwory są dobrze zbudowane, oparte na klasycznych rozwiązaniach gatunku, a jednocześnie niepozbawione bardziej współczesnego brzmienia i dobrej produkcji. Nawet nie wiem kiedy, a nieco ponad dwadzieścia minut z #SocietyKill mija bezpowrotnie. To świadczy o tym, że mimo krótkiego albumu, muzykom udało się osiągnąć wysoki poziom, dzięki któremu nie męczą wora. Nic dodać, nic ująć, krążek ma w sobie wszystko, co dobry thrashowy kawał mięsa mieć powinien.

Muzycy R.O.D zdają się kroczyć po dobrze obranej ścieżce, wybrukowanej ostrym zapałem do bezlitosnego metalu. Czy jest tam miejsce na jakieś modernizacje? Osobiście chciałbym w przyszłości usłyszeć więcej tego surowego basu, który raz po raz wypluska spośród zalewu ciężkich gitar. Ciekaw jestem, co też przyniesie następca #SocietyKill. Póki co, czapki z głów.

Ocena: 9/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , .