Regressive – “Born In The Grave” (2019)

Jaka myśl może przyświecać trzem gościom, którzy postanawiają nazwać swój zespół Regressive? Jeśli wziąć pod uwagę, że są maniakami spuścizny tradycyjnej łupaniny lat 80., wówczas można to odczytać, jako mrugnięcie okiem do grona sobie podobnych, ale też prowokacyjne wyciągnięcie środkowego palca w stronę wszelkich współczesnych, nowomodnych metalowych form. Jedno nie wyklucza drugiego.

Choć litewskie trio funkcjonuje już ponad 10 lat, to jak na taki okres ma bardzo skromny dorobek. Born In The Grave jest ich pierwszym, pełnym albumem, który brzmi jak świeżo odkryty manifest brudnego speed metalu zaprawionego pierwszą falą blacku. W zasadzie pierwszą płytę Litwinów można by określić, jako stary Venom zagrany na obrotach wczesnego Razor i zamknąć temat. Wszyscy wiedzą czego się spodziewać, nikt nie oczekuje żadnych niespodzianek.

I rzeczywiście, Born In The Grave to pół godziny (z małym okładem) hołdu dla starego Sodom, Motorhead czy Warfare, zagranego na pełnej. Litwini nie bawią się w żadne półśrodki, grają czadowo i z jajami. Czasem coś pokombinują w pojedynczych numerach, ale nie próbują wychylać się poza kanon ograniczony do zmiany tempa z szybkiego na bardzo szybkie. Nic więcej i nic mniej.

Podobnych płyt jest na tyle dużo, że łatwiej je ważyć niż liczyć. Coś jednak musi sprawiać, że niektóre zostają jakoś tam zapamiętane i pozostają w świadomości dłużej niż tydzień po premierze. Samo odgrzewanie riffów i patentów oklepanych ponad trzy dekady temu na pewno nie wystarczy, a czynnikiem decydującym jest brzmienie. Chociaż taka muzyka ma swoje żelazne prawa i w tej kwestii, to jednak mało komu udaje się porwać słuchacza od pierwszych do ostatnich sekund. Regressive zdaje ten egzamin z wyróżnieniem – dawka brudu w warstwie gitarowej jest odpowiednio wyważona i wyraźnie wyczuwalna, jednak nie przykrywa wyrazistości i ostrości. Znakomicie wyeksponowana linia basu dodaje dużo feelingu i punkowej przestrzeni, a organiczna perkusja tylko dodaje wyrazu. Całość brzmi po prostu porywająco i sprawia, że głowa sama składa się do szalonego headbangingu.

W swojej wąskiej niszy, płyta jest po prostu doskonała. Najwyższej próby składowe opakowane w idealne dla takiej formuły brzmienie przekłada się na współczesny, fantastycznie zagrany odpowiednik starych legend z najlepszych czasów.

Ocena: 9/10

Rafał Chmura

Tagi: , , , , , , , , .