Revel In Flesh – “Emissary Of All Plagues” (2016)

Co tu się porobiło! Będąca na scenie muzycznej od 2011 roku niemiecka horda Revel in Flesh wypuściła właśnie swój najnowszy, czwarty już, pełnowymiarowy album studyjny. Na Emissary of all Plagues fanom zespołu przyszło czekać zaledwie dwa lata od wydania bardzo udanego albumu Death Kult Legions. Kwintet z sympatycznie brzmiącej miejscowości Schwäbisch Gmünd po raz kolejny nie bierze jeńców.

Emissary of all Plagues to dziesięć nowych kompozycji, spośród których jedną mieliśmy okazję poznać dzięki kwietniowemu splitowi ze szwedzkim Wombbath. Właściwie wystarczyłoby powiedzieć, że grupa Revel in Flesh z typowo niemiecką precyzją nagrała dzieło kompletne: od akustycznych gitar otwierających tytułowy kawałek, aż po ostatni fade out. Natomiast cóż to by była za recenzja? Na początku trzeba zaznaczyć, że cały album Emissary of all Plagues prezentuje równy poziom. Momentami może zbyt równy, bo niektóre riffy wydają się już jakby nieco znajome, jakby przed chwilą słyszane. Ale nie działa to na niekorzyść krążka. Wręcz przeciwnie – całości słucha się jednym tchem. Kompozycje zawarte na najnowszym longpleju Revel in Flesh zostały bardzo dobrze dopracowane, opierają się głównie na melodiach wygrywanych przez gitary, które są wspomagane siejącą spustoszenie sekcją rytmiczną. Mamy tu do czynienia z klasycznym death metalem w iście skandynawskim stylu. Fani takich hord jak Hypocrisy czy In Flames nie powinni być zawiedzeni. Niemiecka grupa składa tym samym hołd śmierć metalowi wczesnych lat dziewięćdziesiątych, dodając od siebie szczyptę świeżości i perfekcję producencką.

Ale oprócz tego mamy też podróż w nieco dalszą przeszłość, bo do dekady, w której w Europie rządziła nowa fala brytyjskiego heavy metalu. Kompozycja zamykająca najnowszy krążek Revel in Flesh to bardzo udany cover jednego z ciekawszych zespołów popularnych w latach siedemdziesiątych, a mianowicie angielskiego UFO. Ich hit Doctor Doctor zyskuje tu zupełnie nowe, o wiele mocniejsze brzmienie. Przyznam, że ostatnio brakuje mi coverów klasyków rocka na albumach stosunkowo młodych zespołów. Sięgnięcie po numer UFO to zatem dobre posunięcie, tym bardziej że wprowadza na Emissary of all Plagues nieco więcej luzu.

Najnowszy album Revel in Flesh jest zdecydowanie godny polecenia, aczkolwiek nie jest to dzieło wybitne. Z jednej strony świetny album, z drugiej nijak pojedyncze riffy nie zapadają w pamięć, czego nie można powiedzieć o rewelacyjnej okładce, zaprojektowanej po raz kolejny przez Juanjo Castellano. Kto szuka klasycznego death metalu w nowoczesnym wydaniu, znajdzie go pośród dziesięciu premierowych kompozycji niemieckiej hordy. Brakuje jedynie jakiegoś magicznego składnika, który spowodowałby, że z chęcią będę wracał do Emissary of all Plagues.

Ocena: 8/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .