Revel In Flesh – “Relics of the Deathkult” (2018)

Niemieccy śmierć metalowcy z Revel In Flesh utrzymują swoją dobrą passę, co chwila racząc grono swoich fanów nowym wydawnictwem. Choć zespół gra od 2011 roku, to zdążył już zaznaczyć swoje miejsce na czternastu płytach, wśród których znaleźć można cztery pełne albumy studyjne, w tym recenzowany przeze mnie dwa lata temu Emissary of All Plagues (link). Piętnaste wydawnictwo na koncie grupy to album kompilacyjny pod tytułem Relics of the Deathkult. Płyta ta zbiera w jednym miejscu dokonania kapeli, które wydawane były pomiędzy regularnymi albumami.

Jedenaście reliktów, które składają się na ten krążek, zostały ułożone chronologicznie, więc z łatwością możemy zaobserwować, czy raczej usłyszeć, jak zmieniał się styl Revel In Flesh przez lata ich działalności. Zebranie najciekawszych numerów ze splitów to nie tylko sposób na przypomnienie o sobie, ale być może też szansa na zamknięcie pewnego rozdziału w historii zespołu – niedawno bowiem dokonała się pierwsza i jedyna póki co zmiana w składzie. Miejsce dotychczasowego perkusisty, Vogtssona, zajął garowy Henriksson. Mamy zatem do czynienia z podsumowaniem twórczości zespołu z oryginalnym pałkarzem.

Oprócz albumów studyjnych nie miałem okazji zapoznać się ze splitami, które Revel In Flesh wypuszczał w ostatnich latach, więc tym bardziej Relics of the Deathkult mnie zaintrygowało. Ale zacznijmy od tego, co szerzej znane. Trzeci raz na płycie zespołu pojawia się utwór Casket Ride, obecny na splicie z Wombbath, a także na ostatnim longpleju. Po nim wjeżdżają aż trzy covery klasyków death metalu – Pay to Die z repertuaru amerykańskiego Master, Mutiliation z twórczości Death, a także spojrzenie na brazylijski Headhunter D.C. i ich Deny the Light. Znów trzeba przyznać, że interpretowanie cudzej twórczości wychodzi Niemcom bardzo dobrze, a skoro lubimy piosenki, które już znamy, to cztery ostatnie kawałki z tej kompilacji smakują wyśmienicie.

Wśród pozostałych kompozycji brakuje takiej, która znacząco wyróżniałaby się na tle całej kompilacji. Revel In Flesh ukazuje się nam jako kapela, która dokładnie wie, co chce przekazać za pomocą swojej muzyki, co powoduje, że grupie brakuje różnorodności. Niemniej jednak twórczość Niemców, choć oparta na podobnych motywach, da się lubić. Kompilacyjny zbiór wybranych utworów udowadnia, że Revel In Flesh był i wciąż jest graczem pierwszoligowym, a nie podwórkowym amatorem, który potyka się o własne nogi. Relics of the Deathkult bez dwóch zdań stanowi pozycję obowiązkową dla każdego, kto chce uzupełnić lukę pomiędzy albumami studyjnymi grupy. Zapoznanie się z twórczością grupy polecam każdemu maniakowi klasycznego death metalu. Nie zawiedziecie się, gdyż Revel In Flesh to tradycjonaliści, którzy nie potrzebują eksperymentów i udziwnień w swojej muzyce. Nieskomplikowane rozwiązania są tu kluczem do sukcesu. I właśnie sukcesów chcę życzyć kapeli, bo zdecydowanie na nie zasługuje.

Ocena: 8/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Latest posts by Vladymir (see all)

Tagi: , , , , , , , , .