Rex Mundi – “Ontology” (2016)

Taka Ameryka plastikowa kicha, Zaszkodzić nam może, chroń nas dobry Boże… Te słowa śpiewał onegdaj Seweryn Krajewski. To był rok 1992 i gdyby dziś Pan Seweryn poznał Rex Mundi, tych słów już by tak nie poukładał…

Jeśli mówimy o datach to należy wspomnieć, że grupa powstała teoretycznie lat temu kilkanaście, ale dopiero po 2010 uformowała się i dorosła. Ontology jest drugim po wydanym w roku 2011 IHVH albumem muzyków z…

A no właśnie! Na bębnach gra  tutaj Fog! Ten od Norman Shores, Obscurite, Weltering in Blood, Ulfberht i jeszcze pewnie dziesięciu innych kapel. On jednak mnie prześladuje. Aż boję się zajrzeć do wkładki Black Metal Venomu. A wracając do meritum, czy nie pisałem kiedyś w recenzji, że sekcja rytmiczna to coś, co Fogowi wychodzi nad wyraz dobrze?

Tyle że dla odmiany w Rex Mundi Fog nie gra sam. I może to dlatego black metal w wykonaniu „amerykańskiej” kapeli jest tak solidny. A skąd taki osąd? Ano na Ontology znajdziemy ponad godzinę grania podzieloną na siedem utworów. Każdy z nich oparty na solidnej podstawie sekcji rytmicznej (w utworach Valence i Delineate ta podstawa wydaje się najsolidniejsza), dość skomplikowanych partiach gitarowych (polecam Palisade, jakkolwiek to nie brzmi), mocnym wokalu i bardzo miłych uchu ozdobnikach (jak chociażby wstęp do Salience czy Leewards).

I pomimo delikatnych wstępów lub balladowych przerywników, Panowie ani na chwilę nie zakopują gruszek w popiele. Można by nawet powiedzieć, że kują metal póki gorący. Jednostajne, miejscami hipnotyzujące tempo, surowizna, jak z amerykańskiego ociekającego krwią steku, i brutalność partii wokalnych czynią z tego krążka prawdziwą ucztę dla każdego bezkompromisowego fana black metalu.

Jedynym minusem tej płyty jest jej monotonia. Oczywistym atutem jest spójność albumu, ale żeby tak te utwory czymś się od siebie różniły…

Płytę polecam oczywiście wszystkim fanom Françoisa Roux Vecchiala oraz tym, którzy black metal tolerują wyłącznie w postaci nierozcieńczonej. Aha, i wszystkim tym, którzy docenią zacną produkcję, za którą brawa należą się Wolfspell Records. Howgh!

Ocena 7,5/10

 

Tagi: , , , , , , , , , , .