Rotting Christ – “The Heretics” (2019)

Premiera The Heretics to z pewnością jedno z głośniejszych wydarzeń europejskiej sceny metalowej pierwszego kwartału 2019 roku. Z jej okazji prezentujemy podwójną recenzję tego albumu, stanowiącą odmienne spojrzenie na materiał zawarty na najnowszej płycie braci Tolis.


Głos jako pierwsza zabiera red. Weronika:

Nie będę ukrywać – mam słabość do albumów koncepcyjnych. Gdy na album składa się konkretny pomysł, leitmotiv, który przewija się przez całą długość trwania krążka – jestem kupiona.

I oto czas na koncept od Rotting Christ The Heretics. Grecy w pewien sposób powielili pomysł z poprzedniego krążka, Rituals, który również oscylował wokół jednego motywu przewodniego, i był niezwykle spójny zarówno na płaszczyźnie muzycznej, jak i tekstowej. Jak sam Sakis Tolis powiedział The Heretics to nieco bardziej gitarowa wersja Rituals (tłum. własne) i w zasadzie nie sposób się z tym nie zgodzić. W zasadzie –bo chociaż nieco podobne, albumy więcej dzieli niż łączy.

Tym razem znów pozostajemy w sferze religijnej (nazwa bandu zobowiązuje, prawda?), jednak Sakis bierze na tapetę bluźnierców przeciwko kościołowi – stąd też tytuł płyty. Po raz kolejny krótki i chwytliwy, i za to plus. The Heretics to dziesięć kawałków plus jeden bonus track, a każdy opowiada o co najmniej jednym heretyku.

Fire, God and Fear został wydany jako pierwszy singiel i moim zdaniem to jeden z najmocniejszych elementów tej płyty. Nic temu utworowi nie brakuje: podział wers-refren-wers-refren? Jest. Melodia zapadająca w pamięć? Jest. Agresywny wokal Sakisa? Jest. Blasty na perkusji? Są. A co więcej, utwór doskonale sprawdza się na żywo, o czym można się było przekonać na koncercie zespołu w listopadzie poprzedniego roku.

Jako kolejne single otrzymaliśmy Heaven and Hell and Fire oraz The Raven. Jak większość utworów na tej płycie utrzymują się w podobnym rytmie i ułożeniu kompozycji, tak w tym drugim jakby czegoś było za dużo. Całość odbioru psuje głos Stratisa Steela, który cytuje długie fragmenty wiersza Edgara Allana Poe. Pojawiają się one w ramach zwrotek, refren jest natomiast wykonywany przez Sakisa. Nie jest to, niestety, tak dobrze wkomponowane jak głos Holmesa w For a Voice Like Thunder na poprzednim albumie.

Absolutnie natomiast nie mogę narzekać na ostatni singiel Vetry Zlye, w którym udziela się także Irina Zybina. W tej krótkiej odzie do bogów natury (utwór trwa niewiele ponad trzy minuty!) jej delikatny, wibrujący alt doskonale równoważy się z agresywnym wypluwaniem słów przez Sakisa. Zaiste, jeden z najprzyjemniejszych kawałków na tym krążku, aż szkoda, że taki krótki.

Spoza singli warto wyróżnić także chociażby The Time Has Come czy Hallowed Be Thy Name (nie, to nie jest cover Maidenów), gdzie główną rolę odgrywają męskie, wręcz kościelne chóry. Oba też mogą się poszczycić bardzo przyjemną, łatwo zapadającą w pamięć linią melodyczną. Pod pewnymi względami Hallowed… przypomina nieco Ze Nigmar z poprzedniego albumu swoim cięższym, doomowym wręcz rytmem.

Wychodzi nieco pompatycznie, podniośle i mszalnie, ale zaskakująco nadal brzmi świetnie. Rotting Christ po raz kolejny udowadniają, że umieją doskonale szyć ze sobą muzykę z pogranicza metalu. The Heretics to bardzo zgrabna płyta, która wychodzi poza utarte granice. Eksperyment? Może trochę tak, ale to nadal klasyczny Rotting Christ w świetnej formie. Było na co czekać.

Ocena: 8,5/10


Odmienne spojrzenie na The Heretics prezentuje red. Synu:

Pozycji i zasług Rotting Christ dla greckiej sceny metalowej nie da się podważyć. Pomijając oczywiste pochwały należne kultowym już dziś początkom, cenię sobie również późniejsze odsłony twórczości Greków z KhronosGenesis, Sanctus Diavolos oraz Theogonia (czy nawet paradise’owym A Dead Poem) na czele.

Ogromna sympatia, jaką darzę tę ekipę nie przysłania mi jednak obrazu kondycji w jakiej obecnie znajduje się zespół braci Tolis – słuchając The Heretics nie da się uciec od wrażenia, że RC od kilku już lat prezentuje powtarzane do znudzenia schematy, zapętlając się w swoim prostym, nieco naiwnie “uduchowionym”, melodyjnym black metalu.

Udawało się to jeszcze na Κατά τον δαίμονα εαυτού. Krążek do dziś oceniam bardzo wysoko, zarówno pod względem kompozycyjnym jak i wykonawczym. Niestety kolejny – Rituals, brzmi już z grubsza jak zbiór odrzutów z sesji, nagranych razem z płytą z 2013 roku. Na podobną przypadłość cierpi także najnowszy LP. Oceniając Heretyków niezależnie od poprzedniczek można uznać ich za całkiem przyjemny album, jednak rozpatrując nową muzykę RC na tle pozostałych dokonań zespołu, wspomniana stagnacja aż kłuje po uszach. Najlepszym jej dowodem jest to, że nowa płyta przy kilku pierwszych przesłuchaniach brzmi jak nieustanne ogrywanie jednego motywu, a poszczególne kompozycje człowiek zaczyna rozróżniać dopiero w okolicach 10-tej z nim rundy.

Poza wrażeniem pójścia na łatwiznę, The Heretics dotyka jeszcze jedna bolączka – cały koncept pochwały wolności, niezależności i dążenia do działania “pod prąd”, uosabiany przez przywoływanych myślicieli, poetów, filozofów i innych „heretyków” swoich czasów (takich jak John Milton, Wolter, Thomas Paine, czy Edgar Allan Poe) trąci trochę pretensjonalnością i dziecinadą. Obecny Rotting Christ kojarzy mi się pod tym względem z niemieckim Kreatorem – manifesty, wygłaszane pompatycznie przez (mającego już bądź co bądź swoje lata) Sakisa – lub co gorsza gościnnych lektorów – podobnie jak w przypadku Millego Petrozzy słuchać trzeba dziś ze sporą dozą wyrozumiałości.

Skłamałbym jednak mówiąc, że The Heretics to krążek jednoznacznie zły. Wręcz przeciwnie – kilka numerów jest ponadprzeciętnie dobrych. W Vetry zlye (Ветры злые), Heaven and Hell and Fire, Fire, God and Fear, czy The Raven znaleźć można kilka chwytliwych melodii, ze 2-3 riffy i solówki pozostają w pamięci, a jako muzyka tła cała płyta sprawdza się bardzo solidnie. To jednak zdecydowanie za mało, by uznać, że najnowszy LP Rotting Christ jest albumem wyjątkowo udanym.

A nie ukrywam, że właśnie taki chciałbym jeszcze od Greków kiedyś usłyszeć.

Ocena: 6/10

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , , , , .