Shagreen – “Falling Dreams” (2019)

Płyta Falling Dreams, nagrana przez ukrywającą się pod pseudonimem Shagreen Natalię Gadzinę-Grochowską, zawiera w sobie arcyciekawe muzyczne poszukiwania “ducha w maszynie”. Oczywiście industrial i wszelkie hybrydy stylu w tym właśnie przodują na co dzień (albo udają, że to robią), snując wizje tyleż techniczne, co ludzkie – żadna to nowość. Często jednak pod skorupą szorstkiej, wyrachowanej elektroniki nie czai się pierwiastek żywy, poruszający, zapraszający do wspólnej podróży. Jakże cieszę się zatem, że w przypadku Falling Dreams nie zapomniano o szczypcie klimatu, za sprawą którego ożywają post-industrialne labirynty.

Na debiutanckim albumie artystki mamy balans pomiędzy dźwiękami odhumanizowanymi, a uczuciami, dla których głos Natalii jest naturalnym sposobem transferu. Sprawia to, że nawet ci, którzy w industrialnej estetyce zwykle nie odnajdują się za dobrze, będą mieli okazję zanurzyć się w przestrzeń momentami hałaśliwą, choć podszytą melancholią, lękiem, czarem. Shagreen zajęła się tutaj nie tylko sferą wokalną, ale też kompozytorską, produkcyjną, instrumentalną (szczypta elektronicznych skrzypiec), a także miksem części z kawałków. Są na Falling Dreams momenty pełne siły, bliskie mocnemu industrialnemu uderzeniu (singlowe doskonałe Shadows, ale też Don’t Stop Me czy Killing), znajdziemy tu też chwile do zadumy, wręcz balladowe, z delikatnym wokalem, choć owiane pewną tajemniczą, złowrogą aurą, która niekoniecznie przynosi wyciszenie (Anytime, One Word albo All Of Me). Zwłaszcza zaś cieszą na tym krążku połączenia rzeczy przeciwstawnych – zgiełku i ciszy, emocji i chłodnej, elektronicznej kalkulacji. Natalia potrafi śpiewać czule i kusząco, nawet gdy dźwięki wokół niej przybierają na sile i wraz z tekstami przywołują wizje mroczne i smutne.

Udział Arka Grochowskiego (gitary) i Oskara Podolskiego (bębny) dodał wyrazistości kawałkom, w których Panowie się pojawiają – oczywiście partie muzyków zostały odpowiednio przepuszczone przez różnego typu “maszyny”. Dzięki temu dostajemy zawodowy materiał, gotowy do tego, by zdobywać kolejne przyczółki w kraju i na świecie. Od Nine Inch Nails, poprzez mistrzów dark wave (Skinny Puppy) oraz klasyków trip-hopu (Massive Attack), po współczesnych artystów redefiniujących spuściznę po klasycznej industrialnej scenie (The Soft Moon) i na mrocznych romantykach elektroniki (SURVIVE) kończąc – muzyka Shagreen to szerokie spektrum odniesień, a przede wszystkim autorska, spójna wypowiedź, która sprawia, że wypada życzyć artystce samych sukcesów. Lubię śmiałe połączenia różnych muzycznych żywiołów i klimatów, a to właśnie otrzymuję dzięki Falling Dreams. Może ktoś wyszuka tu fragmenty mniej wyraziste, ale ja nie będę silił się na czepialstwo.

Ocena: 8,5/10

P.S. Ostatnio przekonywałem redakcyjną koleżankę, że jeśli w muzyce alternatywnej dzieje się coś ciekawego, to częściej za sprawą kobiet. Shagreen może posłużyć za przykład.

Oficjalna strona na Facebooku

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .