Sicphorm – „New Order” (2019)

Sicphorm to wrocławski zespół powstały w 2013 roku. Królik, Bartes, Gady, Pavel i Śniegu grają muzykę z pogranicza groove/thrash metalu, skręcając przy tym w stronę hard core. Grupa ma już na swoim koncie ciepło przyjęty na polskim podwórku longplay pod tytułem Wake Up z 2016 roku, i aż trzy lata musieliśmy czekać na kolejną odsłonę muzyczną wrocławian, album o nazwie New Order to ep-ka, na której znajdziecie 4 nowe pełnoprawne numery oraz rozpoczynające to wszystko intro.

Muzycznie styl na New Order niewiele się zmienił, nadal jest to groove/thrash, do którego niektórzy z Was mogli się już przyzwyczaić. Fani takich kapel jak Pantera, Sepultura, Machine Head, czy Soulfly mogą tutaj znaleźć wiele ulubionych patentów gatunkowych. Ja sam, słuchając pięciu utworów od Sicphorm, słyszałem również wpływy starych wyjadaczy z Acid Drinkers – taki mix może niejednego zachęcić.

W nowym, niespełna siedemnastominutowym materiale Sicphorm od samego początku atakują rytmicznymi oraz agresywnymi riffami. New Order otwiera bujające Intro, które wspaniale nastraja do nadchodzącej “wielkiej czwórki”. Utwór kolejny, czyli tytułowy New Order, oddaje hołd gatunkowi powstałemu w latach 90., brzmi dynamicznie i selektywnie. Nuclear Whisper niszczy ciężarnym riffem, zaś głowa nie przestaje się kiwać, prawie przez cały czas trwania numeru. W Turn Of Stream, czyli trzecim kawałku krążka, na przywitanie dostajemy niesamowicie dzwoniący bas, który na zmianę z gitarą zabierają nas na ciężką groove przejażdżkę. Kończący zaś Break Your Soul nie zaskakuje niczym innym, nadal jest ciężko i mocno buja. W nim też pojawia się niestety jedno „ale” – zwolnienie, które muzycznie nie jest złe, nawet całkiem udane powiedziałbym, jednak problemem jest moment, kiedy wokalista ma trochę tekstu mówionego. W tym to właśnie fragmencie słychać, że Królik nie do końca radzi sobie z akcentowaniem obcej mowy, jaką jest język angielski – to coś, nad czym warto popracować.

Skoro już się czepiam, to na materiale zamieszczonym na New Order słyszę jeszcze jeden minus – produkcję, która jest zbytnio przytłumiona. Brzmienie samo w sobie nie jest złe, na pewno dość selektywne, tylko brak w tym przestrzeni, klarowności. Sicphorm na New Order postawiło raczej na ciężar i brud. Kto co lubi, czyż nie? Więc jeżeli szukacie polskiego wydania amerykańskiego post-thrashu i oczywiście lubicie się w całym groove-graniu, to New Order jest tym, co może przypaść Wam do gustu. Szkoda, że to tylko cztery kawałki, ale cóż począć?

Ocena: 7/10

Sicphorm na Facebooku.

Tagi: , , , , , , , .