Sin Of God – “Aenigmata” (2016)

Węgrzy z Sinf Of God grają wysokoenergetyczny death metal, a gdy ich riffy uderzają w nasze bębenki słuchowe, ma się wrażenie, że to sam Attyla prowadzi dzikie hordy, pozostawiając po sobie usiane trupami wrogów pola zagłady. Na albumie Aenigmata muzyka podana jest w techniczny sposób, z mocą, ale i z głową. Kapela dobiera różne odcienie z palety death metalowych barw, nie ograniczając się do jednego czy dwóch patentów, ale też nie wydziwia i nie sili się na wątpliwe eksperymenty. Dzięki temu najnowsza płyta Węgrów spodoba się miłośnikom śmierć metalu w klasycznej, brutalnej odsłonie, ale podanej w aktualnym anturażu.

Sin Of God nie owija w bawełnę, tylko od razu wykłada najmocniejsze karty na stół. Weźmy za przykład otwierający płytę utwór The Emerald Tablet – ciężki riff na początek, jakby wielka lokomotywa ruszała ospale, by zaraz się rozpędzić, do tego niski growl, soczyste gitary i trochę dźwiękowego oddechu na koniec. Wszystko to znamy, ale Sin Of God dodając do tego pierwiastek pasji, osiąga stylowy efekt. Intensywnie i technicznie wypada The Great Lion Devours the Sun. Znajdzie swoich amatorów świdrujący riff Ignis Infernalis… Illuminate Us, gdzie pojawia się też szeptany wokal, jakby blackowa atmosfera i mozaika zagrywek, nastrojów i zmian tempa. Podobnym miksem interesujących pomysłów jest The Human Worm. Wściekle, w stylu intensywnych dokonań Immolation wypada początek Phosphorus, który przynosi potem grobowe zwolnienie i klimatyczną melorecytację. Diabolicznie i mocno wybrzmiewa Loss Leads into Impiety, a kompozycja Aenigmata wypada nieco bardziej żwawo, skocznie wręcz (w ekstremalnych, deathowych kanonach), choć sporo tutaj gitarowych urozmaiceń i zwolnień. Może się też podobać atmosferyczny wstęp w Altered States of Chaos.

Album Aenigmata nagrany został z dużym szacunkiem dla klasyki. Sin Of God, biorąc z pełną świadomością znane death metalowe patenty, wrzucili je do miksera swoich riffów, przygotowując wysokoenergetyczny koktajl, który stawia na nogi każdego miłośnika rzetelnej śmierć metalowej roboty. Soczysta produkcja, podkreślająca moc i wysoką dawkę energii, nie wypada sucho ani zbyt sterylnie mimo swej przejrzystości. A zatem nasi bratankowie nie tylko “do bitki i szklanki”, ale również do wspólnego death metalowego gigu z czołówką polskiej sceny undergroundowej nadają się znakomicie.

Ocena: 8.5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , .