Sinoath – „Anamnesis” (2018)

Prawdy moralne, filozoficzne, religijne według anamnezy dane nam są odgórnie, jesteśmy w nie wyposażeni od samych narodzin, a w trakcie życia tylko sobie o nich przypominamy. Mniej więcej takie tematy poruszają na swym ostatnim krążku Sycylijczycy z Sinoath. Pojęcie anamnezy wcześniej było mi już znane, więc z uwagą śledziłem teksty zamieszczone we wkładce tej płyty. Za to grupa jest jedynym zespołem, jaki znam, pochodzącym z Sycylii, mianowicie z Katanii, jednego z dwóch większych miast tej włoskiej wyspy.

Krótko o zespole – Sinoath powstał w 1990 roku jako death/doom/blackowa grupa, która do chwili zawieszenia działalności, tj. do 1996 zdążyła wydać tylko jeden album o nazwie Research (1995). Reunion miał miejsce w 2003 roku i od tamtego czasu formacja ta wydała dwie płyty. Mało imponujący to wynik, ale cóż, nie każdy jest tak płodny, by wydawać krążki rok po roku. Niniejsza recenzja dotyczy ostatniego, trzeciego wydawnictwa, które wyszło w lipcu 2018 roku pod sztandarem włoskiej Black Widow Records.

Anamnesis rozpoczyna ponad siedmiominutowa tytułowa kompozycja utrzymująca się w stylu doom. Numer ten posiada wszystko to, co powinien posiadać dobry kawał doom metalu – ciężkość, melodyjność, odpowiednio wolny beat oraz dobre riffy. Dzięki temu Anamnesis jest moim osobistym faworytem. Ale dalej nie jest już tak dobrze.

Kolejne siedem kompozycji w większości przypominają mi trochę dokonania zespołu Therion z czasów Lepaca Kliffoth, ale utworom tym brak porównywalnej magii. Jednak posiadają podobną atmosferę, podlaną klawiszami oraz melodią. Szczególnie słychać to w numerach A Journey Unknown, The Absolute Nowhere oraz Brainstorming.

Cięższe wstawki, które kiedyś dominowały w sztuce Sinoath dawno już przeminęły, choć tu i tam jeszcze można natknąć się na pewne pozostałości o charakterze death/doom, jak np. przyspieszenie w kawałku Saturnalia. W nim oraz w utworze Hyperuranius możemy usłyszeć kitarę, starożytny gracki instrument, przypominający nieco lirę. Dźwięki tegoż pojawiły się na tej płycie dzięki nowemu nabytkowi personalnemu w postaci Francesco Cucinotta, który to dołączył do składu w 2015 roku. On również jest odpowiedzialny za wokale, gitarę oraz klawisze na tym albumie.

Małą odskocznią od grania specyficznego dark/doomu na Anamnesis jest utwór Join Us, w nim Sinaoth sięga jakby po muzyczną przebojowość. Brzmienie klawiszy oraz riffy gitar są tutaj najbardziej melodyjne, co sprawia, że klimat Join Us stał się bardziej gotycki.

Ogólnie rzecz ujmując, nic szczególnie (oprócz Anamnesis) nie przypadło mi do gustu. Często łapałem się na tym, że po prostu przestawałem słuchać ten album, gubiąc wątek, rozmyślając o innych sprawach. Także polecać ostatniej odsłony Sinoath raczej nie będę, gdyż średni to album, który spokojnie może ominąć kolekcję większości z Was.

Ocena: 5/10

Sinoath na Facebooku.

Black Widow Records na Facebooku.

Tagi: , , , , , , , , .