Soulless – “An Offering From The Absolute” (2018).

Kwiecień, jak co roku, rozpoczyna mocny wysyp wiosennych nowości muzycznych. Z ogromu pozycji należy zwrócić uwagę na debiutujących pełnym materiałem blackened/death metalowców z Soulless. Płyta An Offering From The Absolute ukaże się już za parę dni via Mara Production i nie wątpię, że stworzy w polskim metalowym światku nie lada zamieszanie.

Nazwanie Soulless debiutantami jest jednak sporym nadużyciem. Wcześniej mogliście mieć z nimi styczność, gdy grali jako Soulless Carnage. Pod tą nazwą w 2014 roku wypuścili epkę, zatytułowaną From The Remains To Heaven. Nie wątpię, że zebrało im się wtedy za stylistykę, w której się obracali. Muzyka i image bez dwóch zdań ustawiła ich jako kopię Hate, a przejawy oryginalności zostały przytłumione przez całokształt. Minęły cztery lata i z przyjemnością opowiem Wam o nowej płycie „odchudzonego” Soulless Carnage na kilka chwil przed wydaniem albumu.

Od An Offering From The Absolute na odległość bije profesjonalizmem. Od muzyki, przez produkcję, okładkę, a na sesji zdjęciowej kończąc, mamy do czynienia z dopracowanym produktem. Za cover płyty odpowiedzialny jest coraz bardziej rozpoznawalny Michał ‘Xaay’ Loranc , który jak zwykle stanął na wysokości zadania. Logo z kolei stworzył Christopher Horst, który w przeszłości był odpowiedzialny na przykład za logotyp technicznych masakratorów z Archspire. Za brzmieniem stoi sam Arkadiusz “Malta” Malczewski i Sound Division Studio. Oprócz skrócenia nazwy w Soulless, zespół poczynił też inne zmiany. Za bębnami stoi (siedzi) teraz Mike Thorn znany ze Sphere, aczkolwiek nie uczestniczący jeszcze w nagraniach.

Sama muzyka to mieszanka black i death metalu ze sporą ilością klawiszy, które pomimo sporego wkładu w kompozycje ostatecznie nie dominują nad innymi instrumentami. Nadal nie da się uciec od skojarzeń z Hate. Ku mojej uciesze wpływy te słychać najbardziej w rwanych i rytmicznych partiach, które Adam z resztą ekipy eksplorował za czasów Anaclasis. W Soulless słychać takie rozwiązanie między innymi w Mother Night, Extinguish The Sun. Do ogólnych skojarzeń dodałbym jeszcze dwie nazwy, mianowicie Behemoth i Lost Soul. Tak więc wychodzi na to, że mamy do czynienia z zakorzenionym w polskich klimatach metalem, który czerpie mocno z czołówki naszej sceny.

Przyznam szczerze, że mój pierwszy kontakt z tym albumem nie może być nazwany entuzjastycznym. W głowie pojawiły się porównania, które mogły go zdyskwalifikować i zblokować głębsze poznanie muzyki. Na szczęście zobligowany byłem już do napisania jego recenzji, a co za tym idzie, do uczciwego zapoznania się z nim. Na szczęście, bo po trzecim przesłuchaniu najnormalniej w świecie utwory okazały się dobre, a po kolejnych dwóch bardzo dobre. Odstawienie porównań nastąpiło samoistnie.

Takie strzały, jak Fire Walk With Me czy Fade Out of Us po prostu muszą się wgryźć w mózg słuchacza. Miłym akcentem jest także pełniący rolę zamykacza cover Septic Flesh Anubis.

Wniosek płynie z tego taki, iż An Offering From The Absolute wymaga głębszego poznania. Kompozycje są naprawdę złożone i ocena po jednym słuchaniu jest krzywdząca. Dajcie się ponieść riffom, gęstym zagrywkom perkusyjnym, melodyjnym solówkom i atmosferycznym cieniom klawiszy (czasem wyczuwam w nich Dimmu Borgir z okresu Puritanical…). Płyta jest solidna, a marka Soulless pewna i godna polecenia.

8/10

Brzeźnicki
Brzeźnicki

Latest posts by Brzeźnicki (see all)

Tagi: , , , , , , .