Soviet Soviet – “Endless” (2016)

Włoska rewelacja z pogranicza gatunków new wave, post punk i gothic rock powraca z nowym albumem studyjnym. Przed Wami Soviet Soviet i ich ostatnie dziecko, Endless.

Dziewięć kompozycji, które znalazły się na krążku niekoniecznie od razu napawa optymizmem. Znając pierwszy longplay zespołu, spodziewałem się podobnego klimatu jak na Fate. Krążek z 2013 roku porywa mnie za każdym razem swoim huśtającym rytmem i zapadającymi w pamięć liniami melodycznymi. Utwory na nim zawarte nie są skomplikowane, a ich prostota w połączeniu z gorącokrwistym temperamentem Włochów tworzy ciekawą kombinację nowofalowego grania rodem z lat 80. i świeżego podejścia do wysłużonego gatunku. Moje oczekiwania względem Endless były zatem wygórowane. Liczyłem nawet, że tym razem post punkowe trio zagra jeszcze agresywniej i mroczniej. A chłopaki poszli w zupełnie przeciwnym kierunku.

Numery na Endless cechują się wyraźnym wyznaczaniem rytmu przez gitarę basową. Cztery grube struny budują nie tylko tło dla piosenek Soviet Soviet, ale jednocześnie spychają tych sześć cieńszych w zestawie elektryka na bok. Melodyjne wstawki na nic się tu nie zdają przy mocnym uderzeniu rytmiki. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że momentami to, co gra gitara elektryczna, nie pasuje do reszty instrumentów. Klucz do potęgi włoskiego trio leży najwyraźniej w prostocie. Najmniej pokombinowane numery robią właśnie największe wrażenie. Kto jednak jest zwolennikiem shoegaze’u w stylu The Jesus and Mary Chain lub The Stone Roses, temu krążek Endless powinien przypaść do gustu.

Najbardziej intrygującym utworem wydaje się czwarty na liście Going Through. Numer ten wyróżnia się potężnym brzmieniem basu i mocnym biciem na perkusji. Melodie ustępują miejsca zawodzeniom gitary, które wydobywają się zza instrumentów rytmicznych. Pozostałe kompozycje z albumu Endless trzymają równy poziom. Nie są złe, ale na kolana nie powalają.

W roku 2016 byliśmy świadkami jeszcze jednego wydawnictwa grupy Soviet Soviet. Mowa o albumie kompilacyjnym Nice, na którym ukazały się numery z demówek zespołu sprzed kilku lat. Te są zdecydowanie bardziej godne polecenia. Choć w ogólnym rozrachunku album Endless nie wypada najgorzej, to jednak nieco mniej przekonywująco od poprzednich dokonań kapeli.

Ocena: 7/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , , , .