Sphyxion – “2” (2018)

sphyxion 2 zoharum

Bracia Frédéric i Olivier Charlot zaistnieli w szerszej świadomości odbiorców jako duet Maninkari. Ich upojna, nasączona romańskim wdziękiem elektronika, ujmowała swoistą niekiełznaną fantazją i zmysłowością. Drugi wspólny projekt obu Francuzów, Sphyxion, kieruje się w nieco inną stronę. To eksploracja zdecydowanie mroczniejszych przestrzeni, w których to dominuje ciemna, mollowa elektronika. O ile w muzyce Maninkari dało się wyczuć sielską, romantyczną aurę, to Sphyxion kreuje atmosferę chmurnej, opuszczonej przez Boga i ludzi nadmorskiej przestrzeni, nad którą suną ciemne, ołowianie chmury. Ta aura nostalgii, melancholii, tęsknoty za czymś nieuchwytnym spowija niniejszy album. Cała faktura tych nagrań zyskuje dosyć transowy wymiar, Francuzi znakomicie wykorzystują zjawisko pętli. Dołożone wokalne sample brzmią niczym głosy zjaw na tym smutnym, targanym deszczem i wiatrem pustkowiu. Aby jeszcze bardziej podkreślić dosyć przygnębiającą atmosferę, Sphyxion wykorzystują drony i ich nisko buczące dźwięki. Gdzieniegdzie wplecione uderzenia automatu perkusyjnego bynajmniej nie rozładowują atmosfery napięcia, ale jeszcze bardziej podkreślają aurę osaczenia w chłodnej i ciemnej przestrzeni. Te monochromatyczne dźwiękowe klisze kojarzyć się mogą z filmowymi obrazami, nakręconymi na czarno-białej taśmie w klimacie noir. Francuzi ukazali tu zdecydowanie bardziej refleksyjną i mroczniejszą stronę swojej twórczości. To niepokojąca, a przy tym i znakomita muzyka, minimalistyczna elektronika o niesamowitej sile wyrazu. W sam raz na chłodne i pochmurne dni, sprzyjająca wieczornym refleksjom.

Ocena: 8/10


Autorem jest Robert Moczydłowski.

Piotr

Tagi: , , , , , , , , .