Steelmade – “The Stories We Tell” (2018)

Trio Steelmade nagrało niemal idealną rockową płytę środka. Album ten teoretycznie powinien zadowolić wszystkich: moc gitar idzie tu w parze z chwytliwą, popową melodyką, klasyczne rozwiązania mieszają się ze świeższym powiewem, a piosenki są niby komercyjne, ale jest w nich i alternatywny sznyt. Oczywiście, jeśli coś ma być dla wszystkich, równie często bywa też dla nikogo. Ta maksyma trochę się sprawdza w tym przypadku. Dlatego polecam The Stories We Tell tym, którzy poszukują rocka niezobowiązującego, bez pretensji zatrząśnięcia sceną, ale i na solidniejszych warsztatowych podstawach, niż skrojone do radia masowe produkty.

Panowie dobrze odnajdują się włączeniu mocnych, hard rockowych riffów ze spokojniejszymi, bardziej melodyjnymi fragmentami, skłaniającymi się ku solidnemu pop rockowi. Właśnie na takim patencie oparte są całkiem zgrabne, podane z pewnym “nerwem” Remember When (A Piece Of Contemporary History) albo The Best For Last, czy Appearance And Reality – zmyślnie to wykonane, a refreny bronią tych kawałków, wpadają w ucho, ale nie są przesłodzone. Bardzo młodzieńczo i niezobowiązująco wypada Ashes Over Waters. Czasem jednak Steelmade brzmi mniej przekonująco, jakby mdło (Raise Your Voice), a najwyraźniej słychać to w utworach balladowych, spokojniejszych, jak w tytułowym The Stories We Tell czy Trial And Tribulation – za mało w tym czaru, a melodie nie urzekają i nie przyciągają uwagi. A przecież porządna rockowa ballada powinna chwytać za serce.

Gdybym miał wskazać najbardziej udane piosenki, to stawiam na te, które brzmią ewidentnie przebojowo i to bez wielkiego kombinowania. Skoczne i niezobowiązujące Fairytales Of Childhood Days oraz We Are Bizarre mają w sobie spory radiowy potencjał, i gdy się ich słucha, to “nóżka chodzi”.

Zawarte na The Stories We Tell utwory nie sponiewierają Was być może, nie wkurzą, nie wzruszą, nie wyznaczą nowych trendów, ale też posłuchacie ich z pewną przyjemnością, bo są napisane “po bożemu”. Ot, tak powinien wyglądać rock środka, który nikomu nie przeszkadza, ale mało kogo porywa. Niezła płyta – obcowanie z nią nie boli, czasem przynosi zadowolenie, jednak obawiam się, że to nie jest jeden z tych albumów, do których wraca się przez lata.

ocena: 6/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , .