Stellarvore – “L’Orgueil des drapeaux et des flames” (2017)

Skusił mnie Burzum. Choć Varga uważam za idiotę, a jego poglądy za niebezpieczne, swoją muzyką urzekł mnie lata temu. I choć każdy następny album, który wyszedł spod jego ręki był gorszy od poprzedniego, to drugi, trzeci i czwarty uważam za fundamentalne dla mnie i całego black metalu. No więc jak ktoś na swojej płycie umieszcza cover Dunkelheit, to ja muszę się tym zespołem zainteresować.

Tak właśnie było z francuskim trio Stellarvore, którego pierwszy pełnowymiarowy album wydała na srebrnym krążku znajoma Via Nocturna. Co prawda i tak przez ostatni rok album można było ściągnąć w wersji cyfrowej, ale better late than never.

Płyta L’Orgueil des drapeaux et des flames to ponad trzy kwadranse dość surowego black metalu w dziewięciu utworach, takiego właśnie trochę w stylu Filosofem, ale bardziej technicznego, mniej przesterowanego i bardziej czytelnego. Klasyczna surowizna. Jak wspomniałem, utwór numer siedem to dość znaczna przeróbka burzumowego hitu z Filosofem. Właściwie należałoby ująć to tak, że to nowy utwór, wzorowany jedynie w warstwie melodycznej na Dunkelheit i to faktycznie słychać tak zwanym gołym uchem. Ale jak słucha się całości albumu, można wysnuć wniosek, że nie tylko na tym kawałku autor pełnymi garściami czerpał z niesławnego norweskiego pierwowzoru. Klimaty klasycznego black metalu, a zwłaszcza klimaty zawieszone gdzieś pomiędzy Filosovem a Det Som Engagn Var, wyzierają z co drugiego kawałka, tyle że w nieco odświeżonej formie. Linie melodyczne może nie są specjalnie wyrafinowane, ale są, i to dobrze. Zamiast niemieckiego czy norweskiego jest francuski, ale to akurat nie przeszkadza. No i nie ma syntetycznego balladowego wypełniacza a’la Tomhet,  i to akurat albumowi nie szkodzi. Jest znacznie więcej łomotu i technicznych gitarowych wstawek, na które prawdopodobnie Burzuma nie byłoby stać. Aha, i choć burzumopodobny L’Éloge d’un meurtre jest bardzo ciekawą propozycją, to nie jest najlepszy kawałek na płycie. A to bardzo obiecujący prognostyk na przyszłe albumy Stellarvore. Zresztą sami posłuchajcie choćby utworu numer dwa lub osiem. Są świetne. Wyważone pomiędzy ostrym a klimatycznym blackiem, ze zmiennym tempem i miłą melodyką. Nic dodać, nic ująć.

To dobrze, że Via Nocturna podjęła się takiego wyzwania. Stellarvore nie jest zespołem ani znanym, ani doświadczonym. Jednak to dobra pozycja, zdecydowanie warta nabycia. Kupcie sobie album L’Orgueil des drapeaux et des flames, a sami się przekonacie. Tylko nie przestraszcie się okładki!

Ocena: 7,5/10

Tagi: , , , , , , , .