Stillborn – “Crave For Killing” (2018)

Niedawno pisałem o starym Stillborn, dziś zajmiemy się nowym (doczekaliśmy się, i to nawet przed dziesiątym kwietnia!). Także zaserwowanym przez Godz Ov War Productions. Crave For Killing to EP-ka zawierająca pięć numerów, czyli dwadzieścia minut przemocy serwowanej doczaszowo przez kanaliki uszne.

Musicie wybaczyć mi tak krótki wstęp. Chciałem jak najszybciej powiedzieć wam, jak dobry jest nowy Stillborn. A jest wprost bestialski. Traktuje słuchacza niczym małoletni, niemiecki wielbiciel Unreal Tournament swoją klawiaturę. Mówiąc inaczej: zrobi z was mielone. Zarówno nowe ścieżki, jak i ponownie nagrane Crave For Killing są dokładnie tym, czego powinno się wymagać od death/black metalu. Atakują huraganem przemocy, który słabnie wyłącznie na początku Staroświeckość We Mnie Jest, ale i tak chwilę później tracisz zęby. Tutaj nie ma słabego fragmentu, cała płyta jest festiwalem ostrych, złowieszczych riffów, kanonad blastów stosowanych wymiennie z gonitwą bębnów i jadowitego wokalu. Wszystko zagrane z pasją i złością jakiej pozazdrościć może ogromna większość podobnych stylistycznie ekip. Eksperymentów tu nie ma, Stillborn nie próbuje wymyślić koła na nowo… bo i po co? Myślę, że dodawanie tu jakichś awangardowych dewiacji byłoby wymuszone, a na pewno odebrałoby siłę przekazu. Posłuchajcie takiego To Be. Przecież to jest kawałek skończony, nie wymaga żadnych dodatkowych elementów. To samo zresztą trzeba powiedzieć o całym Crave For Killing. Gniecie, dławi, kopie i tratuje, nie bierze jeńców, nie stosuje półśrodków. Zabija.

Zabija tym bardziej, że nowy Stillborn jest wręcz fenomenalnie nagrany. Ostry brud idealnie pasuje do obskurności muzyki, jednocześnie pozostając precyzyjnym. Perkusja brzmi jak ósmy cud świata, gitary idealnie współgrają, wokal jest mocny, wyraźny i niczego nie zagłusza… po prostu mistrzostwo.

Musicie wybaczyć mi tak krótką recenzję. Prawdę mówiąc, powinna być jeszcze krótsza. Każda chwila poświęcona na czytanie jej, jest kolejną chwilą zwłoki w odsłuchu omawianej płyty. Kończę więc i namawiam, byście czym prędzej zakupili Crave For Killing. Ten album jest definicją ekstremalnego grania i wspaniałym zaostrzeniem apetytu na kolejny longplay.

Stillborn na Facebooku

Ocena: 9,5/10

 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , , .