Stormwitch – „Bound To The Witch” (2018)

Niemiecki Stormwitch w pewnych kręgach otoczony jest swoistym kultem. Na ten kult jak najbardziej sobie zapracowali wydając w latach 80. tak wspaniałe płyty, jak na przykład Walpurgis Night czy Stronger Than Heaven, które to na stałe zapisały się w kanonie heavy metalu zza Odry. Od tamtych czasów jednak wiele się zmieniło.

Obecnie jedynym przedstawicielem oryginalnego składu jest obdarzony wspaniałym głosem i niezwykłą charyzmą wokalista Andy Muck (dawniej występujący pod pseudonimem Andy Aldrian). Muzyka Niemców też dziś jest inna, gdyż zdecydowanie bliżej tu do melodyjnego power metalu niż niemieckiego zadziornego heavy. Zresztą nie powinno to dziwić, bo grupa ta już w latach 80. zdradzała ewidentne ciągoty w te rejony muzyczne. Za to ciągle wpływy NWOBHM są u nich wyraźnie słyszalne.

Bound To The Witch to jedenasta płyta Stormwitch. Muzycznie jest ona kontynuacją albumów wydanych po reaktywacji. Słuchacz zatem może się spodziewać sporej dawki ładnych melodii, wpadających w ucho refrenów, energetycznych solówek oraz riffów nie pozbawionych odpowiedniego ciężaru. Znajdziemy to już w otwierającym Songs Of Steel. W tym utworze słychać najbardziej wpływy starego, brytyjskiego heavy. Szczególnie grupy Saxon. Zresztą sprawa ma się podobnie z następnymi kawałkami w kolejce, czyli Odin’s Ravens i Choir Of The Dead. Piosenka tytułowa to zaś utwór nieco bardziej wesoły, oparty na typowo rockendrollowym riffie. Wstęp do kawałka pod tytułem Stormwitch przywołuje na myśl komiczny pirate metal, który przechodzi w nieco folkową (mam tu na myśli melodię, nie brzmienie) zwrotkę. Kolejnym utworem, który warto wyróżnić jest moim zdaniem najlepszy w tym zestawieniu King George. Niby wszystko tu jest proste – riff, melodia, zwrotki, wniosłość trochę przesadzona, momentami nawet pretensjonalna. Jednak mimo wszystko ma to swój niezwykły urok. Ten kawałek bardzo może kojarzyć się z twórczością Iron Maiden. Przypuszczam, że brzmiałby niesamowicie, gdyby był zaśpiewany przez Bruce’a Dickinsona. Podstawową część albumu kończy ładna, akustyczna ballada pod tytułem Nightingale.

Ewidentnie sam Andy zdaje sobie sprawę, że kultowość jego formacji opiera się w dużej mierze na trzech pierwszych albumach. Świadczy o tym fakt, że edycja płyty, którą posiadam wzbogacona jest o trzy utwory pochodzące właśnie z tych płyt – nagrane zupełnie na nowo. Są to Stronger Than Heaven pierwotnie pochodzący z płyty o tym samym tytule, Rats in The Attic z Tales Of Terror oraz Priest Of Evil z debiutanckiej Walpurgis Night. Osobiście nie jestem zwolennikiem re-recordingu i w tym wypadku również mam bardzo mieszane uczucia. Te wersje brzmią zdecydowanie nowocześniej, jednak brakuje im tego pazura, który posiadały oryginalne pierwowzory.

Bound To The Witch to dobry przykład czegoś, co ja nazywam „heavy metalem środka”, czyli muzyki, której nie można odmówić „metalowości”, jednak jest podana w tak przystępnej formie, iż spokojnie może się spodobać niejednej osobie spoza tak zwanego „klimatu”. Na pewno jest to album lepszy niż poprzedzający go Season OF The Witch z 2015, który mimo kilku ciekawych momentów sprawiał wrażenie nagranego nieco na siłę. Tym, którzy jednak twórczości zespołu nie znają i chcieliby to zmienić, polecam na początek któryś ze starszych, przywoływanych w tej recenzji albumów.

Ocena: 7/10

Bartek Kuczak

Bartek Kuczak

Wielki fan gitarowego grania od indie rocka do black metalu. Najlepiej jednak odnajduję się w klasycznych odmianach ciężkiego grania tj. heavy/power/thrash. Ponadto miłośnik języków obcych, samorozwoju oraz dobrego piwa.
Bartek Kuczak

Latest posts by Bartek Kuczak (see all)

Tagi: , , , , , , , .