Suldusk – “Lunar Falls” (2019)

Na ślad Emily Highfield trafiłam już ponad dobry rok temu. Zainteresowały mnie jej muzyczne improwizacje i niezwykle delikatny wokal. Śledziłam poczynania wokalistki, a moją ciekawość podsyciły pierwsze zwiastuny jej debiutanckiego długograja. I tak w końcu w kwietniu tego roku pod szyldem Suldusk światło dzienne ujrzał krążek Lunar Falls wydany nakładem Northern Silence Productions.

Od pierwszych dźwięków słychać, że jest to nostalgiczno-melancholijna muzyczna podróż. Choć Suldusk klasyfikuje swoją twórczość między innymi jako atmospheric black metal, nie uświadczymy tutaj zbyt wielu rzężących gitar i szalonego tempa. Zdecydowanie bliżej zawartości do dark folku z nutą post rocka, a momentami nawet shoegaze. Całość ma bardzo kobiecy charakter – jest nieco tajemnicza, oniryczna i subtelna.

To co uderzyło mnie w pierwszym momencie to szokujące podobieństwo wokalne do Aleah Starbridge  (Trees of Etrenity, których album kiedyś recenzowałam – tutaj). W pewnych momentach nawet 1:1. Nic dziwnego, cały album autorka zadedykowała pamięci zmarłej wokalistki. Dlatego też na płycie znalazła się adaptacja jednego z utworów zespołu pod nazwą The Elm. Muszę przyznać, że Suldusk idealnie oddała klimat oryginalnej kompozycji. Zdecydowanie Aleah wraz z Trees of Etrenity musieli być ogromną inspiracją w tworzeniu całego Lunar Falls.

Dużą rolę w budowaniu czarującej atmosfery na albumie odgrywa właśnie wokal Emily, który jest integralną częścią sekcji instrumentalnej. Wszelkie wokalizy, szepty, screamy i czyste linie wokalne są wręcz elektryzujące i powodują ciarki na plecach. Kolejną zaletą jest prostota poszczególnych kawałków. To w tym tkwi sekret melodyjności, a zarazem lekkości całego materiału. Snujące się powoli kompozycje od jednej do drugiej wprawiają słuchacza w pewnego rodzaju trans. Moim faworytem na płycie jest kompozycja zamykająca krążek Sovran Shrines, który bardzo trafnie podsumowuje całość materiału ze świetnym budowaniem napięcia poprzez połączenie zróżnicowanych względem siebie motywów. 

Jeżeli jesteście fanami twórczość chociażby Alcest lub akustycznych dokonań Chelsea Wolfe, to zachęcam, żeby sięgnąć po Lunar Falls. Słychać spory potencjał w wyczarowanych przez Suldusk dźwiękach, choć czuję, że nie pokazała jeszcze wszystkich swoich możliwości. Mam nadzieję, że Emily jeszcze da o sobie znać. Jak na razie dla mnie jest to jedna z płyt roku 2019.

Ocena: 8/10

Suldusk na Facebooku

 

Marta (Kometa)

Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Tagi: , , , , , , , , , .