Terre – “Terre” (2019)

Debiutancka EP-ka od belgijskiej kapeli Terre to przykład na to, że używając prostych środków, można uzyskać doskonały efekt. Dudniąca perkusja, potężne basisko, brudne riffy, krzykliwy wokal, częste, choć nie ekstremalne zmiany tempa – ileż to kapel używało tych składników, a wychodziło im przeciętnie, bez nerwu, zbyt gładko… Tutaj jednak wszystko lepi się (być może za sprawą pewnej dawki rozkładu) w zachęcającą całość, przepełnioną hałasem, ciężarem, brudem. Nawet ascetyczna okładka i rozmywające się w krwistych zaciekach logo dobrze wpasowuje się w artystyczną wizję pochodzących z Brugii muzyków. Wszystko zgodnie z hasłem “nihilistic black sewage sludge”, którym sam zespół bardzo precyzyjnie i trafnie określa własny styl muzyczno-liryczny.

A przecież band pozornie nie prezentuje w tej ponad dwudziestominutowej dawce muzyki nic niezwykłego i szalenie oryginalnego. Ot, dziarski sludge ze zwolnieniami i blackowym ukąszeniem, który dodaje trupiego kolorytu. Komuś może to nie wystarczyć do szczęścia. Produkcja pokazuje, że garażowa surowość może iść w parze z soczystym brzmieniem. Muzycy kryjący się pod enigmatycznymi pseudonimami: J (bas), A (bębny) i R (wokal i gitara) tworzą tandem, w którym proste zsumowanie elementów składowych daje wynik wyższy, niż obiecywałby początkowe szacunki. Nie ma też na tym EP ani sekundy muzyki, która nie pasowałaby do pewnego dźwiękowego konceptu – jeśli zatem pierwszy kawałek nie przypadnie Wam do gustu, reszta nie podaruje większych czy odmiennych doznań. Z kolei jeśli ktoś wpadnie do tej głuchej i ciemnej studni, w której coś się rozkłada już od pewnego czasu, to może już nie wyleźć o własnych siłach.

Nie chciałbym się tu nadmiernie zachwycać, bo siedzący w temacie mocniej być może znają dziesiątki lepszych kapel. Mam jednak słabość do takiego niepokornego, szczerego grania, które nie idzie w sukurs żadnym technicznym ideałom i za nic ma solówki, a także współczesne studyjne wynalazki i inne wodotryski, więc muszę docenić walory propozycji Terre. R cudnie skrzeczy, growluje, czasem szepnie obłąkańczo, wszystko zaś przy raz zwalniającym, raz żwawszym, zawsze jednak przyciężkawym, prostym akompaniamencie tria, w którym na pierwszy plan wychodzą niskie rejestry. Podejrzewam, że przy odrobinie otwartości propozycja Belgów może przypaść do gustu różnym metalowym środowiskom – od fanów doom, poprzez death na black metalu skończywszy, dla każdego będąc interesującą odskocznią od głównego nurtu muzycznych zainteresowań.

Ale choć to rzecz bezkompromisowa, ma w sobie jednak pewną dawkę obskurnej, trupiej, nihilistycznej, ale jednak chwytliwości, sprawiającej, że słucha się tej EP-ki po prostu… przyjemnie? Wiem, pewnie to niezbyt fortunne określenie dla tego typu dźwięków, jednak Terre nosi w sobie przebojowy potencjał. Sludge metal z domieszką trupiego jadu? Jestem na tak. Czy w podwójnej dawce podobne patenty broniłyby się z równą mocą, co na udanym mini-albumie? Liczę na to, że wkrótce się przekonam.

ocena: 8,5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , .