The Agony Scene – “Tormentor” (2018)

Sporym zaskoczeniem była dla mnie wiadomość o premierze nowego albumu The Agony Scene, o którym wieść zaginęła tuż po wydaniu w 2007 roku płyty Get Damned. Jedenaście lat to spora pauza i byłem pewny, że najnormalniej w świecie zespół dokonał żywota wraz ze spadkiem popularności metalcore. Po części miałem rację, gdyż band rozpadł się w 2008. Cieszy mnie bardzo, że wrócili, i że jest mi dane słuchać albumu Tormentor, wypuszczonego na światło dzienne 20 lipca przez Outerloop Records.

Nie wiem na ile jest to naturalny rozwój, a na ile wyrachowane działanie, ale The Agony Scene zawsze potrafiło dopasować swoją muzykę do czasów, w których byli wydawani. Robią to oczywiście w ramach swojego stylu, zmieniając delikatnie jego charakter, by nie być passe. Gdy pojawił się na rynku debiut zespołu w 2003 roku, noszący po prostu tytuł The Agony Scene, był reklamowany jeszcze jako melodyjny death metal, gdyż metalcore dopiero zaczynał się rozprzestrzeniać wśród metalowej gawiedzi i wytwórnia prawdopodobnie nie chciała zrazić rynku słowem „core” do tego albumu. Płyta ta do dziś jest ważnym punktem w mojej kolekcji. Misz-masz szwedzkiego death z agresją hardcore trafił do mnie w tamtym czasie idealnie i nadal sobie go cenię. Druga płyta wyszła w czasie, gdy metalcore osiągnął już swój pełen splendor. Dla mnie album The Darkest Red jest najsłabszym w dyskografii T.A.S. Niestety kapela poszła w stronę miękkich refreników i zbyt słodkich melodii, co dla mnie było już nie do ogarnięcia, gdyż rynek zalały setki projektów komponujących w ten sposób i powodujących przesyt. Natomiast trzeci album Get Damned uderzył we mnie tak samo mocno jak debiut. Być może zespół zdał sobie sprawę, że metalcore został wyciśnięty do cna i zaproponował lekko punkowy i d-beatowy kierunek, zrzucając jednocześnie obcisłe, czarne ciuszki na rzecz kraciastych koszul i dżinsów. Moim zdaniem dobry ruch, aczkolwiek nieprzynoszący dużych profitów i prawdopodobnie powodujący tak długi przestój. Zawsze byłem zdania, że artysta musi przede wszystkim tworzyć w zgodzie ze sobą, zgodnie ze swoim sumieniem, by móc spojrzeć sobie w odbicie i powiedzieć „nie dałem d…”. Mogę się mylić, lecz tak odbieram ten album. Dziś mamy już jesień 2018 roku i ze sporym entuzjazmem mogę opisać czwarty długograj The Agony Scene.

Sam tytuł Tormentor wskazuje już, iż muzyka zawarta na krążku nie będzie należała do najlżejszych. Tak jest też w rzeczywistości. Bez ogródek mogę stwierdzić, że jest to najbrutalniejszy i najbardziej bezpośredni album zespołu. Jak pisałem wyżej, T.A.S potrafi lawirować między trendami w metalu i dopasować się do danego czasu. Tak jest też tym razem. Brzmienie zespołu poszło w stronę blackened metalu, zostało odpowiednio przybrudzone i „przewalone”, co daje efekt mocnego ataku na narząd słuchu. Zresztą produkcje zespół zawsze miał konkretne. Pojawiła się spora ilość blastów, rozmytych black metalowych riffów, przy jednoczesnym pozostawieniu elementów metalcore/hardcore. Wydaje mi się, że efekt końcowy lekko może przypominać to, co robi zespół Ancst, który również na swoje potrzeby adoptuje mieszankę czarnego metalu z HC. Bardzo odpowiada mi to, co proponują obydwie załogi, deklasując sporo załóg sceny BM, które często tworzą zbyt zniewieściałe tematy (oczywiście moim zdaniem).

Co doceniam również na Tormentor to fakt, że wokalista Mike Williams, na potrzeby tej płyty nie pokusił się o melodyjne partie. Mogłoby to zepsuć bardzo agresywny w odbiorze materiał. Jego wokale są rozwrzeszczane i brutalne jak nigdy dotąd, a charakterystyczne screamy podbite są częstymi growlami, dającymi dobry efekt końcowy.

The Agony Scene powróciło w dobrym stylu, mocniejsze i pełne agresji. Nie ma już tu miejsca dla malowania oczu czy ubierania bluzek z rajstop. Zespół dojrzał, stwardniał i kopie metalowe, owłosione tyłki bezlitośnie. Tormentor to solidny i konkretny przekaz agresji. Dobrze skomponowany, zagrany i wyprodukowany. Zatem biegnij go sprawdzić drogi Czytelniku, a ja będę miał nadzieję, że spodoba Ci się tak jak spodobał się mnie. 666

Ocena:8.5

The Agony Scene na Facebooku.

Tagi: , , , , , , .