The Grand Astoria – „La Belle Epoque” (2014)

Zachwycony albumem The Mighty Few rosyjskiego zespołu The Grand Astoria, zapragnąłem poznać inne ich wydawnictwa. Na pierwszy ogień wybrałem płytę La Belle Epoque z 2014 roku. Jedno co mnie zaskoczyło i zdziwiło pozytywnie oczywiście, to tylko rok różnicy między wyżej wymienionymi dziełami, co potwierdziło, że Kamille Sharapodinov jest bardzo płodnym oraz genialnym twórcą.

Muzyka, jaką znalazłem na La Belle Epoque klimatycznie oscyluje pomiędzy southern rockiem, space rockiem, psychodelicznym rockiem z domieszką heavy i stonera. Grafiki zamieszczone na tym wydawnictwie, oprócz symbolicznej dla projektu jak sądzę postaci z czaszką krowy, przedstawiają alternatywną oraz z lekka futurystyczną wizję Rosji z początku XX wieku, co wspaniale nastraja do zawartości tego krążka.

Wszystko rozpoczyna się utworem Henry’s Got a Gun – skocznym, szybkim, southern rockowym/blusowym wręcz przebojowym numerem. Swoją żywiołowością przypomina mi dokonania zespołu Incubus. Obłęd La Belle Epoque zmienia się na drugiej kompozycji, gdzie The Anwser daje nam zastrzyk blue grassowej, melancholijnej melodii, która zabiera nas na wycieczkę z “miłością” w roli głównej. W podróży tej Kamille wykorzystał banjo oraz flet. The Anwser jest spokojny, klimatyczny, powoli, a wręcz leniwie rozwija się do melodyjnej gitarowej solówki. Dopiero w drugiej połowie tego kawałka atmosfera zmienia się, wchodzi cięższy, bardziej stonerowy riff, ale tylko na chwilę, gdyż pod koniec znów powraca motyw z początku na banjo i flet.

Kolejnym numerem jest tytułowy La Belle Epoque, który hołduje również spokojniejszym harmoniom. W pierwszej połowie słychać klarnet, za to w drugiej klawisze zabiorą nas w kosmos o zabarwieniu space rockowym. Trochę szkoda, że utwór trwa tylko lekko ponad 3 minuty. Jednak Kamille rekompensuje nam to w następnym numerze, w którym powraca żywiołowość we wręcz standardowym rockowym wydaniu. Gravity Bong jest już w pełni rozbudowaną kompozycją, trwającą ponad 8 minut, ale opus magnum tego albumu jest track następny – Serpent and The Garden of Eden. Słuchając otwierającego riffu, nie mogę przestać myśleć o tym, że gdyby Kamille Sharapodinov urodził się gdzieś w latach 50., to dwadzieścia lat później podbiłby serca rock’n’rollowców na całym świecie. Fenomenalna struktura, wielowątkowość tej kompozycji nie pozostawia wiele do życzenia, tylko rozkosz z jej słuchania. To heavy rockowa petarda! Album kończy gitarowy Lisbon Fuzzborn oraz miniaturka w postaci Charming, która w dość szerokim ujęciu przypomina mi gdzieś dokonania The Beatles.

Sharapodinov na La Belle Epoque serwuje nam zróżnicowany materiał, przysłowiowe „dla każdego coś fajnego”. Przez ponad 43 minuty trwania tego wydawnictwa ani trochę się nie nudziłem, wręcz przeciwnie – delektowałem się prawie każdym dźwiękiem. La Belle Epoque to wielka uczta zarówno dla ucha, jak i dla wyobraźni. I gdyby nie to, że rok później wyszedł The Mighty Few, ten album byłby najlepszym dziełem tego bandu. Jak widać, nie ma co czekać, jeżeli ktokolwiek z Was nie zna dokonań tych Rosjan, to czas to zmienić.

Ocena 8,5/10

The Grand Astoria na Facebooku.

Tagi: , , , , , , , , , , , , .