The Unrest – “Keep It Real” (2018)

Kto choć odrobinę orientuje się w moich gustach (bo ja nie do końca), tudzież preferencjach, na pewno dostrzega pewną prawidłowość, polegającą na umiłowaniu hybrydowych, poplątanych zestawień muzycznych. W czasach, kiedy ze wszystkich stron jesteśmy zalewani różnego rodzaju dźwiękami, coraz trudniej o uwagę i skupienie na jednym, konkretnym nurcie. I to już się nie zmieni. Magia tworzenia i odbioru muzyki polega na prostych założeniach – niech ten konkretny projekt muzyczny niesie ze sobą jakiś przekaz, niech utkwi w trzewiach, niech zapuści korzenie w głowie. Proste, prawda? Nieprawda. A tak się składa, że od tygodni patrzę na piętrzące się płyty do recenzji, wszystkie wysłuchane, przebrane, tymczasem to pewna świeżynka w bardzo zwięzłej acz treściwej propozycji debiutantów The Unrest wmanewrowała mnie w niezły przestój. Już sama nota prasowa o składzie zespołu wywołuje zaciekawienie – mamy tu przedstawicieli z Polski, Anglii, Brazylii i Francji, grają ponoć tzw. riot rock, czerpiąc z hardcore’u, post rocka, drum and bass’u, grunge’u, a nawet rave’u. Hybryda jak się patrzy! Zespół zawiązał się rok temu, zaś pierwsza EPka pt. Keep It Real światło dzienne ujrzała 17 maja br. Materiał zarejestrowano w Monochrom Studio, a w miksie swoje zgrabne, długachne paluchy wymaczał Haldor Grunberg. Zajrzyjmy więc do środka.

Na EPkę Keep It Real składają się 4 utwory, dość krótkie i dość bogato zaaranżowane. Pierwszy numer Unrest Rising z miejsca kupił mnie swoją dynamiką, rozbujanym riffem i fantastycznym, nieczystym, ale soczystym wokalem Luke’a Greenwooda. Przede wszystkim ta histeria w głosie, ujmujący brytyjski akcent i piękne wysokie tony w połączeniu z partiami krzyczanymi dają świetny efekt finalny. Wyjątkowo podoba mi się rozdygotanie w głosie i niedoskonałości, które podbijają klimat kontrolowanego chaosu w kompozycjach na wydawnictwie. Do tego skojarzenia ze stylem śpiewania w pewnym momencie nasuwają się same. Czy fraza pierwszego numeru “(…)we’re so pretty, pretty vacant” nie nawiązuje aby do numeru Sex Pistols? Jak się później okazuje, punkowy cień w kompozycjach jest całkiem wyraźny. Zagadkę pozostawiam otwartą i płynnie przechodzę dalej. Następny utwór Below the Line rozpoczyna popis perkusyjny Robsona Goncalvesa, który właściwie błyszczy w każdym numerze na Keep It Real. Słychać tu post-hardcore’owe zacięcie z pewnym punkowym etosem, szczególnie lirycznie, ale jednak z zachowaniem równowagi pomiędzy wybuchem instrumentów, melodią a wokalnymi partiami krzyczanymi. Shout z kolei nieco zwalnia do bujających riffów Mateusza Rybki i znów wpadającego w ucho refrenu. Zakończenie albumu przychodzi zdecydowanie za szybko w utworze Fake Progress, gdzie natomiast na uwagę zasługuje Alexis Leroy i jego elektroniczne, niemal drum’n’basowe wstawki, które tym razem wychodzą na pierwszy plan w zwrotkach. Ponownie otrzymujemy chwytliwe, proste refreny, energetyczne tempo i przyjemne bujanie gitar. I koniec. Niemożliwe.

Podsumowanie zaczynam więc od minusów, a właściwie jednego negatywu. EPka jest za krótka! Być może zespół taki miał pomysł, aby jedynie błysnąć, śmignąć jak japoński bullet-train, zaznaczyć swoją obecność i narobić smaku na więcej. Ledwo rozpakowałam EPkę, a już się skończyła i pozostawiła niedosyt. Wybaczam jednak wszystko, z nadzieją na pełnoprawny album The Unrest. Muzykę tego międzynarodowego projektu podciągam pod wpływy na przykład Pitchshifter w łagodniejszej odsłonie za czasów albumów Deviant czy PSI, czy nieznaczne echa Enter Shikari. Warto jednak zaznaczyć, że brzmienie The Unrest na szczęście jest odpowiednio wyważone, w jakiś sposób świeże, utwory aż kipią zaraźliwą energią i konkretnym przekazem, dzięki czemu Keep It Real zwyczajnie łykam bez popitki. Mam wrażenie, że może się tu zdarzyć więcej i mocniej, to jeszcze nie wszystko. Czy Panowie pozostaną przy opcji z rdzeniem “rock”, czy też zwrócą się ku nieco cięższemu przyłożeniu (na co wcale bym się nie obraziła), z pewnością będę śledzić ich poczynania i sprawdzę, co kombinują w przyszłości. Tak jest, drodzy czytelnicy, The Unrest warto zapamiętać! 

Ocena: 8/10

 

Joanna Pietrzak

Joanna Pietrzak

Kosmos, alternatywa, pomieszanie z poplątaniem - szukam i sprawdzam. W końcu jesteś tym, czego słuchasz.
Joanna Pietrzak

Tagi: , , , , , , , , , , , , .