Thyrgrim – „Vermachtnis” (2017) 

Thyrgrim to kapela, która na niemieckiej scenie działa prężnie od 2005 roku. Założona została w małym miasteczku Moers niedaleko granicy z Holandią przez niejakiego Kaina, który od początku jest trzonem bandu i jedynym jego stałym członkiem. Poprzez lata eksperymentowania z black metalem udało mu się stworzyć coś absolutnie unikalnego i własnego. Używając tradycyjnych rozwiązań, które na przestrzeni tych wszystkich lat chłopaki z Thyrgrim odpowiednio uzupełniali aktualnymi muzycznymi „trendami”, teraz powracają z nowym materiałem. Wydany we wrześniu 2017 roku dzięki Trollzorn Records album Vermachtnis to esencja brzmienia tego zespołu. 

Już od pierwszych sekund atakuje nas agresywny riff, napędzany szybkimi, perkusyjnymi blastami. Wszystko to przyozdobione jest charakterystycznym, surowym wokalem Kaina. Jeżeli cały album miałby brzmieć tak, jak Die Heilung dieser Welt byłbym ponad wszystko ukontentowany. Tymczasem okazuje się, że Frühlingsdämmerung jest zagrane jeszcze lepiej. Tak chwytliwe motywy nie zdarzają się często. Die ewige Suche akustycznym wstępem tworzy błogą, choć nieco mglistą atmosferę, która szybko rozdmuchana zostaje przez ogień, który rozpala odtwarzacz do czerwoności. Das Dunkel meine Seele jest jak benzyna, która ten ogień wzmaga. Kolejne, Ich sehe euch brennen, dotrzymuje tempa poprzednikom, a dzięki Sklaven eines toten Gottes poczułem się jak tytułowy niewolnik tejże kapeli. Jeżeli taki zamiar mieli twórcy – udało się w stu procentach. Pfade der Verganglichkeit tylko to uczucie potęguje. Dla mnie jest to najlepszy numer na płycie. Wartkość całości spowalnia nieco Gefangen im Wandel, ale jest to zabieg, który ledwie da się odczuć. Utwór jest nadal pełen ofensywnego natarcia i mocy. Podobnie jest także w przypadku Sterbend 3, przepełnionego subtelnymi gitarowymi wstawkami i solówkami. Das Ende einer Reise płynnie przechodzi w kończący album, jedenasty Offenbarung, którego szczerze mówiąc, mógłbym słuchać na okrągło. 

Niemiecka wizja satanizmu, przepełnionego symbolami i krwią jest tutaj absolutnie genialna i całkowicie się sprawdza. Pierwotne brzmienie, srogość i zimno, które bije z tego albumu spodoba się każdemu, kto lubi i szanuje klasyczny black metal. Vermachtnis jest kolejnym, bardzo mocnym punktem niemieckiego metalowego światka, z którym każdy fan ciężkiej muzyki zapoznać się powinien.

9/10

Latest posts by Adam Abramowicz (see all)

Tagi: , , , , , , , , .