Trauma – “Comedy Is Over” (2017)

Lata 90. były bogate w kapitalne dźwięki na polskiej scenie metalowej . W 1996 roku Trauma wydała debiut, który często określa się mianem kroku milowego polskiego death metalu, w tym samym roku działalność rozpoczął Decapitated, a rok wcześniej Vader wydał kvltowy krążek De Profundis.

Po reedycji demówki Invisible Reality polskiej death metalowej formacji Trauma przyszedł czas na odświeżenie kolejnego materiału. Tym razem dostajemy  debiutancki krążek grupy z Elbląga, czyli Comedy is Over (pierwotnie wydany w 1996r. na kasecie oraz w 2000r. na CD). Wydawnictwo otrzymało całkowicie nową, i co należy wspomnieć, przede wszystkim piękną oprawę graficzną, za którą odpowiada Piotr Szafraniec. W booklecie znajdziemy przejrzyste teksty utworów oraz kilka zespołowych fotografii, a cały jewelcase oprawiony jest dodatkowym slipcase’m. Również warstwa muzyczna zyskała „ducha”, bowiem jeden z najlepszych producentów w Polsce – Haldor Grunberg (Satanic Audio) zajął się ponownym masteringiem.

Na płycie nie brakuje wpadających w ucho melodii, jak i ekwilibrystycznych solówek. Relief rozpoczyna niemal balladowa gitara w wersji „clean”, w której w dalszych momentach mamy do czynienia z death/doomowymi zagrywkami oraz progresywnym zawodzeniem gitar. Brutalny wydźwięk podkreśla świetnie słyszalna gitara basowa. Kompozycyjnie tytułowy utwór Comedy Is Over to coś niesamowitego. W tym utworze się tyle dzieje, początek niczym Candlemass, który potem przeradza się w prawdziwy śmierć metal (głównie w średnich tempach) z heavy metalowymi solówkami (ta w 6-tej minucie to istna miazga) oraz chrypliwym wokalem. Czuć, że chłopaki mieli głowę pełną pomysłów.
Muzyka zawarta na tej płycie to nie taki znowu czysty death metal, a progressive death metal (z elementami technicznego) ze względu na złożoną strukturę utworów, ciekawostką są również lekkie klawiszowe wstawki. W niejednym miejscu na płycie, a przede wszystkim w utworze Naked Truth czuć inspiracje zespołem Death. Jak Intro było ciekawym zabiegiem i nie rzadkim motywem w tamtych latach, tak Outro jest totalnie zbyteczne,  tym bardziej że po nim następuje bonusowy kawałek Perfection w nowej odsłonie.

Niejedna osoba ucieszy się faktem możliwości posiadania tego albumu, choć na pewno nie zabraknie hordy głosów i pytań retorycznych „kiedy nowy materiał?”. Ale czemu nie umilić sobie tego czekania, słuchając reedycji starego materiału? Ja teraz czekam na Suffocated in Slumber.

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , .