Troops of Doom – Fear (2018)

Jeżeli ktoś po Troops of Doom spodziewa się kolejnej wariacji na temat muzyki braci Cavalera, to mocno się zawiedzie. T.O.D muzycznie nie ma nic wspólnego z twórcami kultowego utworu Sepultury. Fear to trzydzieści minut wypełnionych lekko „zmetalizowanym” hardcore’em, wydanych przez Raw Skull Rekordz.

Troops znam niemal od samego powstania. Miałem okazję nie raz dzielić z nimi scenę, imprezować na backstage, obserwować ich rozwój i dopingować spod sceny. Bazując na swoich doświadczeniach, muszę przyznać, że nie tylko z muzyką u nich nie ma żartów.

Fear jest debiutanckim krążkiem kapeli, we wcześniejszych latach nagrali dwie Epki i jeden split. Muzyka z nowej płyty oscyluje w rejonach hardcore, beatdown, metalcore i stanowczo przyspieszyła względem poprzednich produkcji. Pierwsze kroki Troops były skierowane głównie w stronę sceny beatdown, słychać było ogromny wpływ zespołów takich, jak na przykład Nasty. Teraz, do bardzo ciężkiego rdzenia, band dołożył znacznie więcej elementów klasycznego HC i metalowych, złowieszczych riffów spod znaku Bolt Thrower.

Słowo „złowieszczy” idealnie pasuje jako określenie ogólnego klimatu muzyki zawartej na krążku. Utwory utrzymane są w zróżnicowanych tempach, ale łączy je ten sam niepokojący, „zły” vibe. Już pierwsze dźwięki w postaci Fear Turns To Hate witają nas dusznym niepokojem , aż ma się chęć spojrzeć za plecy i sprawdzić, czy coś się za nami nie czai.

Głównym składnikiem stylu Troops są miażdżące ciężary. Jest tu ich spora dawka, podana na różny sposób. Są klasyczne, „bujane” wypuszczenia, są breakdowny, są zwolnienia podbite podwójną stopą. Nie ma mowy o nudzie, która często gości u kapel poruszających w stylistyce beatdown. Zespół wie jak zbudować swoje utwory, by nie wprowadzić słuchacza w stan znudzenia i kombinuje z aranżem jak to tylko możliwe, a hardcore’owe krzyki Petera Hartsenberga są wspomagane screamami i growlami gitarzysty Karela Lenferinka, co daje ciekawy efekt końcowy.

Wracając do metalowych wpływów, należy wspomnieć, że oprócz walców zainspirowanych ww. Bolt Thrower można usłyszeć małe nawiązania do Slayer, a że tego nigdy za wiele to odbieram oczywiście te elementy in plus. Dzięki tym zagrywkom Troops of Doom momentami zbliża się do muzyki kultowego All Out War i belgijskiego Arkangel.

Sporo czasu zajęło Holendrom nagranie pełnowymiarowego debiutu, to należy przyznać, ale kiedy już to zrobili, wykonali to dobrze. Fear to solidna dawka kruszącego beton hardcore’a zakorzenionego w starym metalcore. Jeżeli cenisz sobie All Out War, Arkangel, Nasty, Ringworm, Mindsnare czy polską Schizmę, to sięgnij po nowe wydawnictwo Troops of Doom bez obaw. Jest szansa, że stanie się jednym z lepszych albumów, które usłyszałeś w 2018 roku.

Ocena:8

Troops Of Doom Na Facebooku

Tagi: , , , , , , .