Vader – „The Darkest Age – Live 93” (1994/2020)

Odnośnie niniejszego albumu nie będę w stanie napisać słowa krytyki, że tak zacznę od spoilerowania. Wznowienie The Darkest Age – Live 93 dokonało się. Oryginalne wydanie Baron Records z 1994 roku stało się praktycznie niemożliwe do dorwania, a jeżeli już ktoś postanowił się go pozbyć, to cena należała do mało przyjaznych, co generalnie także tyczy się wielu wydawnictw naszej death metalowej dumy – zespołu Vader. Witching Hour przy produkcji tego wznowienia stanęło na wysokości zadania i proponuje bogate wydawnictwo zawierające wszystkie odpowiednie informacje, atrakcyjną grafikę, plakat i na nowo masterowaną warstwę muzyczną, zrealizowaną przez braci Wiesławskich z Hertz Studio. Zatem pod względem jakości wydawniczej produktu żadnego ”ale” mieć nie powinniście, a jeżeli chodzi o muzykę to wręcz nie wypada mieć żadnych pretensji. W moim uznaniu ten live jest albumem z gatunku 10 na 10, gdzie wartość wykonawczo – muzyczna jest przesiąknięta ogromną dawką sentymentu, stając się w moim wyobrażeniu krążkiem kvltowym i legendarnym. Są to słowa „duże”, ale wezmę ich ciężar na swe barki, tak jak Vader w 1993 roku wziął na barki ciężar w postaci World Incantation Tour, odwiedzając kilkadziesiąt miast na całym świecie, i budując tym samym podwaliny pod swoją wielkość.

Zapis koncertu w Krakowie dokonał się 13 grudnia 1993 roku, wydany został krótko później i zagościł w postaci kasety w moim domu dokładnie na zakończenie roku szkolnego ‘94 (co prawda miałem tylko 12 lat, ale też starszego brata, który siedział w temacie) jako prezent od rodziców za dobre oceny. Live ‘93 był moim pierwszym kontaktem z zespołem Vader, przez co utwory zawarte na nim po dziś dzień lepiej dla mnie brzmią nawet od wersji z debiutu The Ultimate Incantation. Zapewne można to zwalić na potęgę sentymentu, ale nie można także przecenić potężnego wpływu, jaki The Darkest Age wywołało na polskich fanach. Nie wątpię, że nie jestem jedynym, który po dziś dzień jest w stanie wyrecytować wszystkie słowa Petera, które skierowane były do obecnych na koncercie i wraz z intrami Mackbeth, From Beyond, Omen wprowadzały magię i mrok do odsłuchu materiału. Sporym walorem tych nagrań jest również ich bardzo żywy charakter, który po latach broni płyty w porównaniu do dziwnie sterylnych produkcji koncertowych lat 90. z When Satan Lives Deicide na czele.

Uważam The Darkest Age za świetny przykład i symbol tego, czym Vader tak naprawdę jest, jaką drogę przeszedł, ile pracy włożył, by być gdzie jest teraz. Malkontentom może się wydawać, iż wystarczy szczęście, żeby coś znaczyć na scenie, ale to nie jest prawdą. Vader to setki tysięcy kilometrów przejechanych podczas tras, hektolitry potu, walka o przetrwanie, walka o środki do życia, prawdopodobnie także życia prywatne poświęcone na rzecz metalu, a także i przede wszystkim ciągła praca każdego z członków zespołu nad sobą, umiejętnościami, zmieniającym się charakterem, nastawieniem do świata i gustem muzycznym, który pewnie płatał figle przy pracy nad kolejnymi płytami. Dlatego należy się zastanowić przed pustą krytyką Vadera, puścić sobie na przykład Live ‘93 i spróbować zwyczajnie docenić to, co udało im się osiągnąć.

Vader na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , , .