Venflon – „Czerń” (2019)

Musze przyznać, że nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z zespołem Venflon. Nawet o nich nie słyszałem. Niemniej skoro nigdy nie uciekam od poznania czegoś nowego, postanowiłem przesłuchać i napisać kilka słów o ich ostatnim wydawnictwie zatytułowanym Czerń. Dla tych, którzy tak jak ja nie wiedzą z czym się ten chleb je… Venflon to zespół, który powstał dzięki fali amerykańskich kapel parających się post grungem, post thrashem oraz metalem alternatywnym. Jednocześnie patrząc na polską scenę tego typu grania, można porównać ich do takich kapel jak Coma lub Totentanz, jednak należy pamiętać, że Venflon to ich cięższy, bardziej metalowy brat.

Ostatnie ich dzieło zawiera sześć utworów, które trwają razem niepełne 29 minut. To trochę krótko, przyznacie. Sama długość tego wydawnictwa, bez zapoznania z zawartością powoduje pewien niedosyt. Czy taki skromny krążek zasługuje na miano płyty? Cóż… sam nazwałbym to mini albumem, ale nie będę czepialski.

Pokrótce opowiem Wam o każdym numerze z Czerni. Wszystko rozpoczyna kawałek tytułowy, który mówi o sile ukrytej w każdym z nas. Muzycznie jest w nim energia i siła groove’u oraz wciągająca melodia refrenu. Pryzmat jest najcięższym i jednocześnie najszybszym utworem tego krążka. Kolejny W obliczu końca posiada leciutką nutkę orientalnej melodii oraz jeden z najbardziej absorbujących tekstów. W szczególności jedna z fraz przykuwa uwagę, mianowicie – “Diabeł stał się bogiem”. Numer ten trafnie opisuje jak to typowy szaraczek ma w głębokim poważaniu to, co dzieje się w dzisiejszym świecie. Iluzjana to jedyna ballada tego krążka. Muszę przyznać, że tym dziełem chłopaki z Venflon wyryli swymi dźwiękami ścieżkę w mojej pamięci, która nie zostanie tak szybko zapomniana. Jedynym niedostatkiem w tej kompozycji jest brak urozmaicenia, aż się prosi o jakiś bridge, a nie tylko standardową konstrukcję zwrotka-refren, zwrotka-refren. Jednak niedosyt ten ciut rekompensuje finalna solówka. Jeden to mała odskocznia od całości o charakterystyce bluesowej. No i na koniec – Początek, który połączyłbym z Czernią, pierwszym trackiem tego krążka, gdyż posiada podobny klimat.

Ogólnie rzecz ujmując krążek jest dobry, bez zbędnych achów i ochów. To kawał dobrze skomponowanej muzyki w obrębie gatunków, które wymieniłem wyżej. Mogłoby oczywiście być lepiej, gdyby całość trwała dłużej, a kompozycje byłyby ciut bardziej nieszablonowe. Także Czerń jest płytą w sam raz dla tych, którzy lubią nowoczesne, mało urozmaicone, wręcz mainstreamowe podejście do grania metalu.

Ocena: 7/10

Zespół Venflon na Facebooku.

Tagi: , , , , , , , .