Vidna Obmana – “The Trilogy” (2018)

Vidna Obmana to najbardziej znany projekt pochodzącego z Belgii, Dirka Serriesa. Zaczynał w połowie lat 80., ale zgoła w innej estetyce. Wówczas jego dźwiękowy świat nasączony był zgiełkiem i przemocą rodem z industrialnych koszmarów. Wraz z nastaniem kolejnej dekady, Dirk Serries zaczął podążać w zupełnie odwrotnym kierunku. Brian Eno już w latach 70. uknuł termin „ambient”, czyli otoczenie. Ta fiksacja na punkcie muzyki tła wynikała z fascynacji nie tylko naturalnym środowiskiem, ale też próbą stworzenia czegoś, co byłby swoistą tapetą dźwiękową. Na tyleż interesującą, by zechcieć ją dostrzec i na tyle mało absorbującą, aby umiejętnie wtapiała się w otoczenie. Tyle teorii Eno, Dirk Serries od początku lat 90. konsekwentnie dokłada kolejne cegiełki do nurtu muzyki ambient. Zebrane na trzypłytowym boksie albumy Passage In Beauty (1991), Shadowing In Sorrow (1992) oraz Ending Mirage (1993), nie dość że ukazywały się w rocznych odstępach, to również stylistycznie stanowią jeden monolit. Kilka lat po ukazaniu się tego ostatniego, amerykańska wytwórnia Relic wydała je w jednym boksie. Obecna reedycja Zoharum skraca nam drogę do tych rzadkich wydawnictw. Ambient kreowany przez Vidna Obmana rozwija teorie i założenia Briana Eno. Nie tyleż usypia wyobraźnię, co raczej ją angażuje. Kompozycje Serriesa są niczym kłącze rośliny, wolno pączkują, rozwijają się, by w końcu osiągnąć pełnię, po czym znów wybrzmiewają. Cudowna, iście wyciszająca muzyka tła, która jawi się jako doskonałe remedium na hałas codzienności. Zapakowana w gustowny, 8-panelowy digipack z fotografiami Martiny Verhoeven staje się tym samym małym dziełem sztuki użytkowej.

Ocena: 8/10

Autorem recenzji jest Robert Moczydłowski.

Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , , .