Vishurddha – „Addiction to Death and Anguish” (2019)

Bang i po Brzeźnickim! Został pokonany przez płytę zespołu, który ma predyspozycje, by wprowadzić spore zamieszanie na scenie polskiego metalu. Nie dość, że ich nowy album jest równocześnie debiutanckim, to startują już z kontraktem z kanadyjską Black Solstice Records. Nie wiem jakim sposobem ominął mnie fakt premiery tego albumu, ale cieszę się, że w końcu do mnie dotarł. Mowa o pochodzącym z Poznania zespole Vishurddha i pełnograju Addiction to Death and Anguish.

Tak jak zespół nie owija w bawełnę, tak i ja nie będę. Vishurddha to maszynka do mielenia mięsa. Włączcie płytę, a z Waszych członków pozostanie kupka bliżej nieokreślonej masy. Zespół proponuje 30 minut mięsistego (pewnie napędza się resztkami swoich słuchaczy), brutalnego i skierowanego na Florydę death metalu. Utwory skomponowane są zgrabnie, płynnie, przeplatając motywy z jednego w drugi. Słychać, że muzycy wiedzą czego chcą i omijają nieprzemyślane, częste u debiutantów wpadki szerokim łukiem. Pomimo znacznej brutalności kompozycji, nie ma też mowy o nieczytelności czy nudzie. Riffy są dobite, dobrze zagrane, kawałki urozmaicone, a brzmienie soczyste jak „stejki” (płytę nagrano w Aurora Studio w Luboniu).

Słuchając Addiction to Death and Anguish, nie da się uniknąć skojarzeń z Deicide, a to za sprawą kilku riffów, solówek i przede wszystkim wybitnego wokalu Mateusza Sibili, który momentami brzmi bardzo „bentonowo”, oferując jednak znacznie większą paletę krzyków, growli i skrzeków. Jego nazwisko możecie kojarzyć z YouTube, gdzie umieszcza mnóstwo vocal coverów, prezentując nienaganną technikę, i przede wszystkim pokazując siebie jako człowieka z pasją. Cieszy mnie, że sprawdził się także w autorskim materiale. Wyrobników jest wielu, a scena potrzebuje ludzi, którzy mają coś do przekazania.

Na wyróżnienie przede wszystkim zasługuje motoryka utworów, które ciągną cały czas do przodu, zwalniając bardzo rzadko, ale jeżeli już to nie ma wrażenia „męczenia buły” i zamulenia. Świetnym przykładem może być Monuments of Flesh, będący swego rodzaju rodzynkiem wśród szybkich killerów. Powolny, ciężki z morderczymi partiami wokali. Z kolei jako dobry przykład na sieczkę podam lekko „nile’owySentenced to Extinction, który nie uraczy nas żadnym zwolnieniem poza małym rozpędzeniem na starcie.

Vishurddha to nazwa, którą może i ciężko będzie zapamiętać, ale warto bez dwóch zdań.
Addiction to Death and Anguish ma bardzo dobry start, to pokaz mocy ze strony młodych Poznaniaków, nie znających litości i zmiłowania. Album nagrany przez rzeźników dla rzeźników.

Ocena : 9/10

Vishurddha na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .