Waldgeflüster – “Mondscheinsonaten” (2019)

Choć prawdziwa wiosna coraz bliżej, bawarski projekt Waldgeflüster postanowił nadać swojemu najnowszemu długograjowi mocno jesienne brzmienie. Bo jak inaczej nazwać melancholijne, chłodne kompozycje zawarte na Mondscheinsonaten?
Autor tego one man project, Winterherz, tworzy posępne, nostalgiczne pejzaże dźwięku, przeplatając akustyczne aranżacje z atmosferycznym brzmieniem.

Podobnie jak na poprzednich wydawnictwach materiał Waldgeflüster jest nastrojowy, a w samej muzyce znajdzie się dużo przestrzeni. Powtarzające się riffy i zawodzący wokal są we wspomnianej przestrzeni rozciągnięte, czego przykładem jest najdłuższy kawałek albumu Gipfelstürme.
Winterherz udowodnił co prawda, że z siedmioma czy ośmioma minutami potrafi sobie radzić (za co należy się uznanie), jednak ponad dwunastominutowa ścieżka pojawia się na albumie bez konkretnego powodu. Nawet po wielu odsłuchach nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bez problemu mogłaby zostać podzielona na dwa krótsze utwory. 
Całe Mondscheinsonaten trwa zresztą niemal godzinę i czas poświęcony odsłuchowi materiału nieco się dłuży. Znajdzie się kilka momentów (takich jak szorstkie, agresywne pasaże na Und der Wind…), na których wydawnictwo przywodzi na myśl dokonania innej niemieckiej grupy, Imperium Dekadenz. Porównując jednak 56 minut materiału Waldgeflüster (bo tyle liczy najnowsze wydawnictwo) z takim samym czasem trwania Meadows of Nostalgia od Imperium Dekadenz, drugi zespół wypada ciekawiej.
Bardziej klasycznym przykładem atmosferycznego blacku jest Rotgoldene Novemberwälder – z podobnymi klimatami Waldgeflüster radzą sobie lepiej i nie przeszkadza tutaj nawet przydługie intro. Momentami mamy do czynienia z surowym, pierwotnym soundem. Minimalistyczne brzmienie przełamywane jest bardziej surowymi riffami, ale ciekawszy efekt uzyskano na wcześniejszych albumach Waldgeflüster, jak chociażby Ruinen.

Utwory na Mondscheinsonaten są poprawne, ale monotonne i do wydawnictwa zakrada się schematyczność. Odnosiłam też wrażenie, że utwory były raczej luźno zebranymi pomysłami (warto zaznaczyć, że dosyć obiecującymi) niż pełnymi kompozycjami z prawdziwego zdarzenia. 
Materiał może jednak przypaść do gustu słuchaczom Panopticon, kolejnego zespołu, z którym skojarzyła mi się twórczość Waldgeflüster (biorąc pod uwagę, że w 2016 obie kapele wydały split, a w Ameryce wydaje je ta sama wytwórnia – podobieństwo nie dziwi).
Zwolennicy wspomnianych wcześniej Imperium Dekadenz czy Panopticon (czy po prostu ci, którym tęskno za jesienią) mogą więc znaleźć na Mondscheinsonaten coś dla siebie.

Ocena: 5/10

 

Tagi: , , , , , , , .