Whispering Woods – “Preditus et Dea” (2015)

Niejednokrotnie przekonałam się, że zespołów gothic metalowych, których z przyjemnością można posłuchać, mimo mojej sympatii do tego typu muzyki, jest mniej niż więcej. Stąd z pewną rezerwą podeszłam do twórczości rumuńskiego Whispering Woods.

Preditus et Dea było dla mnie sentymentalnym powrotem do przeszłości. Muzyka na albumie stylistycznie bardzo mocno nawiązuje do gothic metalu charakterystycznego dla późnych lat 90. i wczesnych lat dwutysięcznych. Twórczość zespołu jest piękna w swej prostocie, bez żadnych wtrąceń popowej słodkości, czy nowoczesnego brzmienia metalu. Nie sądziłam, że obecnie ten rodzaj grania jest jeszcze uprawiany w takiej formie. To naprawdę pozytywne zaskoczenie. Myślę, że fani Therion, Haggard, ale nawet starego Nightwish mogą się zainteresować tym albumem.

Moją uwagę zwrócił już na samym początku utwór o wdzięcznym tytule Ladybug Farewell, który tak naprawdę zdradza niemal całkowicie oblicze twórczości zespołu. Spokojne, nostalgiczne partie fortepianu przeplatają się z ostrzejszymi gitarowymi motywami. W tej akurat kompozycji wokalizy obydwu pań są dodatkowym instrumentem, podkreślającym delikatność utworu. Dodatkowo flecistka Haggard, Cătălina Popa, nadaje swoją grą baśniowego klimatu, oddając w ten sposób charakter tytułowej biedronki. Muszę przyznać, że zestawienie tych wszystkich elementów zaintrygowało mnie i zachęciło do przesłuchania reszty albumu.

Niezupełnie przekonały mnie solowe partie sopranowe Alexandry Burcă. Na dłuższą metę jej wokal wydał mi się męczący. Zdecydowanie lepiej wypadają duety z drugą wokalistką. Tworząca się między sopranem i mezzo sopranem harmonia, idealnie komponuje się z ciężkimi partiami gitar oraz podwójną perkusyjną stopą. Można tutaj przytoczyć chociażby Demon Blood lub Timeless, które moim zdaniem pod tym względem wypadają naprawdę dobrze. Na Preditus et Dea nie brakuje także męskiego głosu, a kawałek Poetica jest tego najlepszym przykładem. Growl nie zachwyca, aczkolwiek screamy brzmią już płynniej i bardziej profesjonalnie. Istotne jest to, że wszelkie partie śpiewane stanowią mniejszą część albumu, są uzupełnieniem muzyki, a nie jej główną częścią.

Często linie wokalne zastępuje flet – chociażby w całkowicie instrumentalnym My Altar. Zresztą pod względem muzycznym nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Gitary brzmią ciężko, perkusja nadaje odpowiedniego tempa. Może jedynie wspomniany już flet, który chociaż brzmi czarująco, momentami jest zbyt nachalny i nie zawsze podkreśla to, co powinien.

Whispering Woods przekonali mnie do tego wydawnictwa. W udany sposób oddali za jego pomocą klimat tradycyjnego gothic metalowego grania oraz wyraźną inspirację muzyką neoklasyczną. Może nie stanowi ona siły napędowej albumu, ale z pewnością jest jego ważnym elementem. Album rumuńskiej formacji oczywiście nie przekona wszelkich sceptyków do tego typu muzyki, ale z kolei jej fani nie powinni być zawiedzeni sięgając po Preditus et Dea.

Ocena: 7/10

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Tagi: , , , , , , .