Windthrow – “Treacherous Beckonings” (2019)

Tym razem słów kilka o wydawnictwie dość wyjątkowym. Rzadko kiedy przecież się zdarza, że młody, nieznany szerzej człowiek wydaje debiutancki album wyłącznie na winylu. W trzystu przepięknych kopiach. Ciekawi Was, czy za jakością wydawnictwa idzie jakość muzyki? Mnie zaciekawiło bardzo.

Po pierwsze, album nie grzeszy długością. Nieco ponad pół godziny to materiał na dobrą EPkę, a nie wydawnictwo, które dla śmiechu można by porównać na przykład do również szwedzkiego Therion, którego ostatnia płyta trwała minut ze sto osiemdziesiąt. No, ale idźmy dalej. Na te trzydzieści dwie minuty składa się pięć kawałków. A tak naprawdę to cztery, gdyż utwór drugi to króciutki flashback w kierunku folkowych korzeni i nie ma on specjalnie związku z resztą utworów.

Pozostałe cztery utwory to dość równa i jednorodna dawka niezbyt ostrego, za to całkiem melodyjnego black metalu. Na pierwszym planie plasuje się oczywiście partia wokalna, dość niska i powolna, tak jakby puszczała oczko w kierunku doom metalu. Tuż obok wokalu słychać partie gitarowe. Lekko przesterowane, ale bardzo czytelne ze skłonnościami do heavy metalowych solówek. Nie zniechęcajcie się jednak, brzmią naprawdę fajnie. Sekcja rytmiczna i bas stanowią raczej tło dla tych dwóch ścieżek, ale jest to solidna ściana dźwięków – nadaje szybkości i rytmu poszczególnym utworom.

Jak już wspomniałem, linie melodyczne są równe, nie można jednak zarzucić płycie, by była monotonna. W prawie każdym utworze mamy zmiany tempa, wszystko jednak w granicach dobrego rozsądku i smaku. Nie ma się więc wrażenia, że utwór powstał z kilku krótszych przypadkowo dobranych kompozycji. Początki i zakończenia bywają nastrojowe, a klimat tworzy delikatna gitarka. Środki to już klasyczna podblastowana wersja meloblacka. Tak jest chociażby w dwóch ostatnich kawałkach. Są też kawałki bezpardonowe i szybkie, jak choćby otwierający album utwór Jag For. No i jest jeszcze wspomniany utwór Rimfrost, zagrany na wyrobach ludowych i chyba jako jedyny pasujący do bardzo plastycznej okładki. Mnie natomiast najbardziej podoba się utwór numer trzy z uwagi na ciekawe partie gitarowe oraz otwierający album Jag Far za krwistość.

Całkiem zgrabnie wyszedł ten debiut Panu Robinowi Pettersonowi. Może brakuje na krążku jakichś oczywistych chwytających za serce, gardło lub trzewia hitów, ale płyty słucha się bardzo przyjemnie. Tym bardziej, że z tak pięknego winyla.

 

Windthrow na Fecebooku

Windthrow na Bandcamp

Windthrow w Encyklopedii Metalu

Ocena: 7,5/10,0

 

Tagi: , , , , , , , , , .