Wisdom In Chains – “Nothing In Nature Respects Weakness” (2018)

„Never trust the hardcore kid, who doesn’t know hardcore punk”Billy Milano M.O.D. Cytat ten wydaje się odpowiedni przy ninejszej recenzji. Odnosi się do tak zwanego bycia trve lub bycia pozerem. Nie znasz hardcore/punk? – nie znasz podstaw, nie jesteś prawdziwy, nie zasługujesz na bycie częścią sceny hardcore. Bardzo sobie cenię stare załogi z tego nurtu, takie jak Pennywise czy H2O, nie bez powodu więc tematem tej recenzji są ich młodsi „scenowi” koledzy z Wisdom In Chains, którzy 20 lipca br. wydali swój czwarty album Nothing In Nature Respects Weakness.

Do tej pory nie byłem przesadnym fanem Wisdom. Znam albumy, podoba mi się parę utworów, byłem na gigu przy okazji koncertu Biohazard, ale słowo „fan” nie byłoby odpowiednie. Gdy dowiedziałem się o premierze nowego albumu, miałem podskórne przeczucie, że jest szansa, iż to będzie w końcu „ten” album, który mi wejdzie.

O jakiejś rewolucji stylowej w muzyce zespołu nie ma mowy. Jest to nadal bardzo melodyjny hardcore przepełniony gangvocal’ami, harmoniami, punkowymi galopadami i zaangażowanymi tekstami. Głównym atutem i elementem, na który zwraca się uwagę to świetny głos wokalisty Mad Joe Blacka. Jego zdarty i mocny wokal prowadzi całą muzykę i góruje nad całością. Kiedy trzeba staje się bardziej skandujący i punkowy, albo melodyjny w zależności od charakteru utworu. Refreny ma opanowane do perfekcji, często powodując u mnie swoimi zaśpiewami zjawisko gęsiej skórki. Muzyka nie pozostaje oczywiście w tyle, śpiewać do czego też trzeba mieć i należy pamiętać o prostej zasadzie, że z g…a bata nie ukręcisz.

Na płycie dominują szybkie i konkretne utwory pokroju Already Dead (gościnnie na wokalu Matt Noise) czy Someday (gościnne wokale Freddy Cricien z Madbal i Devin Bernard z Kingdom). Mamy też nieco wolniejsze, takie jak Better Than I Was i Turn My Back, które zostały moimi ulubionymi na płycie, gdzie linie wokalne rozmiękczają moje na wskroś metalowe serce i wzruszają niemal do łez (hehe).

Żeby nie było za idealnie, ponarzekam trochę na brzmienie. Nie jest złe, produkcja jest jak najbardziej w porządku, ale gdyby była bardziej mięsista – byłoby jeszcze lepiej. Nie przepadam za masteringami, w których muszę się domyślać, co grają stopy. Jest to oczywiście moje „ale”, lecz myślę, że bardziej soczysta produkcja podbiłaby jeszcze mocniej zalety kompozycji.

Reasumując mój powyższy wywód, mogę stwierdzić, iż przeczucia okazały się właściwe i Nothing In Nature Respects Weakness spowodowało zwiększenie ilości fanów Wisdom In Chains o moją osobę. Prawda i emocje bijące z muzyki zespołu wzbudzają we mnie zaufanie i pewność, że zespół mnie nie zawiedzie. Zaletą kapel pokroju Wisdom In Chains jest fakt, że posiadają oczywiste umiejętności i możliwości, by wbić się w rockowy mainstream – a tego nie robią. Balansują na granicy swojej melodyjnej natury, nie wybijając się jednocześnie poza scenowe ideały i założenia.

Ocena: 8.5/10

Tagi: , , , , , , .