Wolftomb – “Autumn of Our Lives” (2018)

Niszowe, raczkujące jeszcze projekty mają to do siebie, że albo się je pokocha całym sercem, albo patrzy się na ten twór z boku z miną niewyraźną. Z jednej strony chwalić łatwo. A z drugiej krytykować nie ma jak, bo wiadomo, że początki bywają trudne, a z brzydkiego koźlątka wychodzi nieraz piękny dorodny Belzebub.

Tak właśnie było tym razem. Mam na myśli Ukraiński projekt Wolftomb, grający (podobno) atmosferyczny black. No, no, no. Gdy dostałem w swe łapska ten pięknie zapowiadający się krążek, oczy świeciły mi się jak LEDy RGB. Tyle że nie jestem pewien, czy zachwyt ten nie był aby przedwczesny.

Niby krążek pełnowymiarowy, debiut z przyjemną, mroczną i mroźną okładką, która na szczęście nie śmierdzi kiczowatą juchą. Z drugiej strony ledwie trzy kawałki trwające łącznie pół godziny. No mało.

Generalny wydźwięk tej płyty to podziemie a’la stare, dobre czasy drugiej fali. Dźwięk brudny i stłumiony. Linie melodyczne czytelne i przyjemne dla ucha (o ile coś takiego przyjemne być może), ale cholernie monotonne i pomimo perkusji działającej jak kałasznikow, powolne w odbiorze. Oczywiście gitara jest przesterowana, a perkusję słychać, jakby była w pokoju obok, ale dla undergroundu to podejście standardowe. Nadmienię, że to gitara przykuwa uwagę szczególną. Ciekawe zestawienia riffów, ciekawe linie melodyczne i przyjemne solówki są największą wartością tego albumu. Najmniej wartościowy jest niestety wokal, który jest jednym monotonnym wrzaskiem, nie mającym wiele wspólnego z growlem. W każdym razie artykulacji to ja tam nie słyszę żadnej.

O ile pierwszy kawałek w swojej monotonii był ciekawy, o tyle identyczne linie melodyczne, identyczne aranże i pomysły w utworze numer dwa (Autumn of Life) zaczynają już nudzić. Może i druga część utworu jest nieco ciekawsza, ale i tak wieje trochę beznadzieją. Ostatni, najdłuższy kawałek tylko tym się różni od pozostałych, że jest właśnie rozciągnięty. Jest też może najostrzejszy, a na pewno najmniej melodyjny, ale utrzymuje stałą niską temperaturę płyty.

Ta płyta nie jest zła. Ona jest trochę za nudna. Ona nie jest melancholijno-depresyjna. Ona się po prostu dłuży. Ona nie jest też ambientowa. Ona jest przeciętna. W sam raz do przesłuchania na raz. Niekoniecznie całej.

 

Wolftomb na Bandcamp

Wolftomb w Encyklopedii Metalu

Ocena: 6,0/10,0

 

Tagi: , , , , , , .