Yeruselem – “The Sublime” (2019)

Blut Aus Nord. Jeden z ciekawszych zespołów na około-black-metalowej scenie. Francuzi kombinują z różnymi nietypowymi patentami, wplatają w swoją muzykę sporo szumu, trochę ambientu, romansują z industrializmami. Nie boją się mieszać różnej maści awangardy z piekielnym obliczem blacku. Jak im to wychodzi to inna sprawa, faktem jest, że grupa wywołuje dość skrajne emocje. Zespół na razie milczy, co nie znaczy, że poszczególni jego członkowie nie mają co robić. Wokalista i gitarzysta Vindsval wraz z odpowiedzialnym za elektronikę i perkusjonalia W.D. Feldem postanowili uzewnętrznić wspólną twórczość w nowym projekcie Yeruselem.

Nie będę ukrywał, że większość twórczości Blut Aus Nord jest dla mnie po prostu męcząca, więc starałem nie patrzeć na The Sublime przez pryzmat grupy Vindsvala. A ten skupił się na wydawaniu wszelkich możliwych zgrzytów, sprzężeń i pętli ze swojego instrumentu, a do głosu dopuścił kolegę. Chociaż trudno mówić tu o jakimś konkretnym wymiarze wokalu, bo słychać tu różne okrzyki i frazowane przeciągnięcia. Czasem przybiera on formę gardłowego jazgotu, jakby trochę na siłę próbował upodobnić się do Justina Broadricka z późniejszego oblicza Godflesh. Nawiązań do tego ostatniego jest całkiem sporo, bo czasem pojawi się kruszący ciężar gitar na tle betonowego basu (Triiiunity), ale więcej tu industrialnego szumu i hałasu, w jakie bawił się Broadrick jako JK FLESH, czy w Greymachine. To oczywiście nie ten sam poziom, bo industrialne tło Francuzów jest bardziej wygładzone, i trochę za mocno ugrzecznione, zwłaszcza w pierwszej połowie płyty. Gdyby nie bali się dociążyć bębnów i mocniej wyeksponowali rytm, nierzadko połamany i niejednostajny, to już mogłaby być industrialna otchłań. Panowie stoją nad przepaścią i nie bardzo wiedzą czy skoczyć, czy się cofnąć (zupełnie niepotrzebny, klawiszowy przerywnik w postaci Sound Over Matter, czy zamykający album Textures Of Silcence), ale im bliżej końca, tym muzyka nabiera mocniejszego charakteru. Nie znaczy to, że czeka nas dźwiękowe piekło, raczej odwrotnie. Coraz częściej w tym zgiełku pojawiają się post-punkowe wibracje, niosące ze sobą dawkę szczątkowej melodyki. Babel ma w sobie coś z najbardziej industrialnego oblicza Killing Joke i jednocześnie niesie fajnym feelingiem, ale już takie Reverso wywodzi się w linii prostej z surowego post-punka i jest znakomicie dociążony w sposób, jakiego pozbywał się Swans, gdy zrzucał z siebie no-wave’owy pancerz.

The Sublime jest całkiem nośne jak na post-punkowy klimat ubrany w industrialny metal, ale zabrakło kruszącego kości ciężaru. Fajnie się słucha, ale od takiej muzyki oczekuję miażdżącej siły Streetcleanera i pulsowania Jagd, a te są obecne w zbyt małym wymiarze. Jest w tym zarówno kosmos, jak i piekło, wszystko współgra, ale przydałoby się więcej radykalizmu w sposobie komponowania. Być może to kwestia takiego a nie innego podejścia, pewnie ktoś, kto posłucha tej płyty z pozycji fana Blut Aus Nord, usłyszy coś zupełnie innego.

Ocena: 7/10

 

 

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Latest posts by Rafał Chmura (see all)

Tagi: , , , , , , , , , .