1125 – Release Party “Niepewności Czas”

Jedenastki” robią release party, jedziemy! Taka była moja reakcja na wieść o zaplanowanym na 1 grudnia tego roku evencie w Pubie Generator w Złotowie. Na scenie poza gospodarzami imprezy, czyli miejscowymi hardcoreowcami z 1125 miał zaprezentować się bydgoski skład o nazwie Unbeaten.

Pierwszym wnioskiem związanym z tą imprezą był fakt, że nie jest jeszcze tak źle z polską sceną, gdy klubowe gigi takie jak ten osiągają miano „sold out”. Cieszy taki stan rzeczy bardzo, że zasłużona na scenie załoga przy okazji premiery płyty potrafi wyprzedać lokal. Drugim ogólnym pozytywem imprezy było jej brzmienie. Nagłośnienie nie pozostawiało wiele do życzenia i można było bez problemu cieszyć się koncertem.

Unbeaten miałem okazje oglądać już nie raz. Jest to stosunkowo młoda załoga na scenie hardcore, ale poczynająca sobie coraz odważniej i z większą pewnością. W Złotowie promowali niedawno wydaną EPkę zatytułowaną Fight Your Fears. Set składał się głównie z wolnych i ciężkich songów, naładowanych breakdownami, które pięknie wbijał perkusista Sauat. Oprócz swoich kompozycji zespół zaprezentował też lekko przearanżowaną wersję utworu SchizmaOdpowiedzialność. Nie da się też uciec od ogólnych skojarzeń muzycznych z załogą prowadzoną przez Pestkę. Słychać wyraźnie, że Unbeaten wzoruje się na starszych kolegach ze Schizmy. Co też niewątpliwie rzuca się w oczy momentalnie to rudowłosa frontmanka Eliz, która pomimo filigranowej postury unosi ciężar fuchy bez trudu. Jest jeszcze sporo pracy przed Unbeaten, sporo scen do zniszczenia i kilometrów do przemierzenia, ale przy takim rozwoju jaki prezentuje zespół można stwierdzić, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Na występ 1125 byłem mocno „zgrzany”, pierwszy raz miałem okazję widzieć ich w 2001 i od tego czasu w miarę możliwości staram się wbijać na ich sztuki. Jest to jeden z tych zespołów, którym się ufa. Polska scena hardcore jest bardzo podatna na wpływy, nie nadążasz za modą to mało kto Cię słucha. Jedenastki przetrwały te wszystkie fale grając swój lekko zmetalizowany HC/punk i chwała im za to. Ten gig o tyle miał być wyjątkowy bo po dziesięciu latach zespół nagrał album zatytułowany Niepewności Czas i byłem ciekawy jak będzie brzmiał. Zespół wystrzelił bez zbędnego przedłużania dwoma nowymi utworami, które na moje ucho utrzymane są w bardzo klasycznym stylu zespołu. Szybko, punkowo, ze „złym” wokalem i polskimi tekstami. Po nich zaczęły się hity, a publika tratować się nawzajem. Od Break the Wall młyn na densflorze nie ustawał, a to co się działo przy Oi, Policja czy sztandardowym Płonie Mi Serce to było czyste szaleństwo. Publika nie dość, że dopisała frekwencją to również nie należała do stojących. Często też śpiewy przebijały się ponad nagłośnienie zachęcając muzyków do jeszcze większego wysiłku. Jak dla mnie był to jeden z lepszych koncertów klubowych 2018. Może trochę za dużo bisów jak na mój gust, ale na swoich śmieciach można, dlatego było to do wybaczenia. Wrażenie robił również sklepik wystawiony przez obydwie załogi, można było dokonąc sporych zakupów, od badzików, przez czapki i spodenki po winyle i bluzy.

Brzeźnicki
Brzeźnicki

Latest posts by Brzeźnicki (see all)

This entry was posted in Relacje. Bookmark the permalink.