Alcest, Birds in Row, Kaelan Mikla – Kraków (21.02.2020)

W lutym nie ma czasu na odpoczynek. Bo jak odpoczywać po koncertach, skoro świetne kapele grają w tym miesiącu jedna po drugiej? Dwa dni po zabójczym show Testament we Wrocławiu do Krakowa przyjechał black gaze’owy Alcest wspomagany przez hardcore punkowe Birds in Row oraz cold wave’owo synth punkowe (?) Kaelan Mikla. Impreza poniekąd brzmiąca jak festiwal smutnych piosenek okazała się nim rzeczywiście – co nie zmienia jednak faktu, że Kraków opuszczałem szczęśliwy jak prawie nigdy.

To zaś głównie za sprawą dziewczyn z Islandii będących dla mnie ogromnym, potencjalnie nawet największym pozytywnym zaskoczeniem tego roku – cudownego tria Kaelan Mikla. Niepokojący post-punk napędzany elektroniką nielicho bujał i wraz z ciemnymi światłami towarzyszącymi występowi Islandek pomógł w wykreowaniu w klubie Kwadrat niezwykle mrocznego klimatu. Przyznaję, że kompletnie nie spodziewałem się takiej petardy na sam start wieczoru, a owacyjne reakcje publiczności na poszczególne utwory utwierdziły mnie w przekonaniu, że ten pozytywny szok nie jest wyłącznie moją fanaberią. Na dodatek dziewczyny okazały się bardzo miłymi osobami w sytuacji, gdy splot różnych przypadków doprowadził do naszego spotkania pod wejściem do klubu. Prosiłem wtedy, poproszę i teraz – wróćcie szybko!

Całkiem nieźle spisał się francuski Birds in Row, który zmienił nastrój z elektronicznej przygnębiającej transowości na gitarową wściekłość. Była energia, był przysłowiowy kopniak w cztery litery – było dobrze, choć akustyka klubu raczej Francuzom nie pomagała. Chociaż nadal jestem przekonany o tym, że wokalista zespołu powinien dać sobie spokój przynajmniej z częścią oczywistych rad przekazywanych ludowi zgromadzonemu w Kwadracie ze sceny między utworami – powstrzymam się od dokładnych przykładów. Całe szczęście, że Panowie bronili się muzyką i tę wątpliwą konferansjerkę można było im wybaczyć.

No i na koniec został Alcest. Znany pod pseudonimem Neige Stéphane Paut wielkim człowiekiem jest – nie wiem czy prywatnie również, ale na pewno tak, jeśli stwierdzając taki fakt pod kątem tworzonej przez niego muzyki. A przynajmniej jej spokojniejszej, post-metalowej części, gdyż to właśnie przy tych wolniejszych, klimatycznych dźwiękach można było odpłynąć i naprawdę poczuć geniusz Francuza. Te bardziej blackowe fragmenty twórczości Alcest wypadają dosyć blado i po prostu zwyczajnie – a dodać do tego należy jeszcze fakt klubowej akustyki, która z takim graniem się niespecjalnie lubi, o czym ponownie można było się przekonać już na samym starcie show headlinera – przy energetycznych Les jardins de minuit oraz Protection. Na szczęście większość występu zespołu była utrzymana w wolniejszym, mniej szaleńczym tempie, dzięki czemu znaczną część ich czasu scenicznego spędziłem w stanie odpływu, a to, co docierało do moich uszu nie powodowało grymasu niesmaku. Neige z kolegami skupili się głównie na nagraniach od Shelter do promowanego na trasie wydanego w ubiegłym roku Spiritual Instinct – jak dla mnie bomba, bo właśnie ten okres działalności zespołu bardziej przypada mi do gustu.

Setlista
Les jardins de minuit
Protection
Oiseaux de proie
Autre temps
Ecailles de lune – Pt. II
Sapphire
Le Miroir
Kodama
La ou naissent les couleurs nouvelles
Delivrance

Piękny był to wieczór. Świetny występ głównej gwiazdy poprzedzony solidną dawką punkowej wściekłości oraz dla mnie zaskakującym, absolutnie cudownym synth punkiem – mimo lekkich obaw przed rozpoczęciem koncertu, finalnie bawiłem się przednio i uważam moją wyprawę do Krakowa za niezwykle udaną. Wielkie podziękowania w stronę organizatora Knock Out Productions za to, że wraz z pozostałą częścią publiki mogliśmy być tego częścią. Takie wieczory nie zdarzają się zbyt często!

Łukasz W.

Tagi: , , , , , , , , , , , , .