Arch Enemy, Death Angel – Wrocław (03.06.2019)

Metal na żywo w poniedziałek? Ależ jak najbardziej! Centrum Koncertowe A2 we Wrocławiu na początku tygodnia przyjęło u siebie dwie bardzo zasłużone dla metalowego dziedzictwa kapele. Arch Enemy i Death Angel wspólnie wypracowały bardzo dobrą frekwencję, no i przede wszystkim, zaserwowały kawał porywającego metalowego grania.

„Pochodzimy z San Francisco Bay Area i gramy thrash k…a metal” – pożegnali się wymownie muzycy Death Angel przed kończącym występ utworem. Amerykanie zaprezentowali niezwykle żywiołowy set, który, oceniając po donośnych reakcjach, ukontentował zarówno fanów kapeli, jak i osoby, które po raz pierwszy miały styczność z kalifornijskim thrashem spod znaku Anioła Śmierci. Spora grupa zebranych w przestronnej wrocławskiej hali widzów odziana była w koszulki zespołu. Mark Osegueda z ekipą w A2 grali już trzeci raz z rzędu – poprzednio w grudniu 2018 (w ramach Headbanger’s Ball, zagrali również Exodus, Sodom i Suicidal Angels) i listopadzie 2017 (Testament i Annihilator). Teraz Death Angel ze świeżo wydanym albumem Humanicide wspierał szwedzko-kanadyjsko-amerykański konglomerat melodic deathmetalowy.

Setlista:
01. Thrown to the Wolves
02. Claws in So Deep
03. Voracious Souls
04. Father of Lies
05. The Moth
06. Seemingly Endless Time
07. The Dream Calls for Blood
08. Humanicide
09. The Pack
10. The Ultra-Violence / Kill as One


Arch Enemy też nie przyjeżdża do Polski od święta. Michael Amott i spółka grali w naszym kraju w zeszłym roku dwukrotnie – w czerwcu w krakowskim Studiu i w sierpniu na festiwalu Pol’and’Rock. Duch kostrzyńskiej imprezy był obecny w poniedziałek w A2. Wśród publiki było sporo osób w festiwalowych koszulkach, część z nich tłumaczyła, że do Wrocławia przywiódł ich właśnie zeszłoroczny występ kapeli na organizowanym przez WOŚP festiwalu.

AE zagrali swój standardowy energetyczny set – solidny, ale bez zaskoczeń. Spore poruszenie wywołał ponad 15-letni Dead Eyes See No Future, który wielu nieco starszym fanom przypomniał dawne oblicze zespołu. Młyn skutecznie rozkręcił też First Day in Hell z ostatniego albumu Will To Power (2017). Utwór bazuje na dramatycznych wspomnieniach dziadków Alissy White-Gluz, którzy byli więźniami w obozach koncentracyjnych w trakcie II Wojny Światowej. Ponadto warto nadmienić, że do setlistowej łaski wrócił (mój ulubiony kawałek) No Gods No Masters aka anarchistyczne skakanie do upadłego. Całość arcy-wrogiego performensu tradycyjnie zakończył kultowy Nemesis.

Arch Enemy ewidentnie szczerze dziękował żywiołowo reagującej publice oraz supportującemu Death Angel. Publika skandowała swoje podziękowania oraz nazwę headlinera, z jakże zabawnie dla obcokrajowców brzmiącym polskim akcentem na przedostatnią sylabę. Świetnie wykonany metalowy akt miło wypełnił poniedziałkowy wieczór zarówno zespołowi, jak i publiczności. Dobry koncert, dobra miejscówka, więc i wspomnienia dobre. Znaczek jakości KVLT od nas dla tego wydarzenia.

Setlista:
01. The World Is Yours
02. Ravenous
03. Stolen Life
04. War Eternal
05. My Apocalypse
06. The Race
07. You Will Know My Name
08. Under Black Flags We March
09. Dead Eyes See No Future
10. The Eagle Flies Alone
11. First Day in Hell
12. As the Pages Burn
13. No Gods, No Masters
14. Dead Bury Their Dead
15. We Will Rise
16. Avalanche
17. Snow Bound
18. Nemesis


zdjęcia: Aggressive Photography

Tomek Bilewicz

Woodstalker, koncertowicz, fan marketingu muzycznego, języków obcych, relaksu festiwalowego, TM, MDM i NDH
Tomek Bilewicz

Tagi: , , , , , , , , , , .