Architects, Beartooth, Polaris – Warszawa (01.02.2019)

Zainteresowanie koncertami Architects w Polsce nie maleje. Niby metalcore, delikatnie rzecz ujmując, nie jest specjalnie najmodniejszym gatunkiem w ostatnich latach, a jednak Panowie nie schodzą z podium popularności i nadal trzymają pewien poziom, który nieustannie docenia ich publika. Ostatnią wizytę Brytyjczyków w Warszawie przegapiłam, zatem tym razem koniecznie chciałam sprawdzić, gdzie tkwi haczyk muzyków, którzy mają takie rzesze fanów. Zapraszam do krótkiej relacji z koncertu Architects w klubie Stodoła, który odbył się 1 lutego br. dzięki staraniom Go Ahead.

Zanim headlinerzy zawojowali sceną Stodoły, ich występ poprzedziły dwa supporty w postaci zespołów Polaris i Beartooth. Żadnego z nich nie widziałam w akcji wcześniej, przy czym Amerykanów z Beartooth byłam ciekawa ze względu na postać Caleba Shomo. Nigdy nie byłam zwolennikiem poprzedniego zespołu wokalisty Attack! Attack!, miałkiego podgatunkowego mieszańca o nazwie crabcore i dość jednostajnego jednak stylu. Tymczasem promowane wydawnictwo Disease (2019) wypada na żywo całkiem nieźle, aż zaskakująco melodyjnie, tym bardziej że więcej tu nowoczesnego hardcore’a i niemal thrashowych elementów aniżeli metalcore’owych połamańców. Do twórczości Panów raczej nie powrócę, ale koncert uznaję za poprawny, choć bez porywów.

Atmosfera przed koncertem Architects zaś świadczyła o jednym – na ten gig fani naprawdę byli przygotowani. Tuż po 21.00 rozległy się pierwsze skandowania nazwy zespołu, publika gromko podśpiewywała w rytm muzyki rozbrzmiewającej z głośników – a to QOTSA, a to Nirvana, a i sporo osób podrygiwało do Deftones. Jeśli tłum pod sceną zaczyna tańczyć tuż przed występem headlinera, wiedz, że za chwilę wybuchnie apokalipsa. I tak mniej więcej się stało. 20 minut później emocje wzięły górę i pierwsze dźwięki Death is not Defeat doprowadziły momentalnie do wrzenia. Przyznam szczerze, że dość dawno nie odwiedzałam Stodoły przy takiej frekwencji i przede wszystkim w takim anturażu, dość jednak odległym od moich preferencyjnych wyborów muzycznych, toteż obserwowanie tak szczęśliwego tłumu wyjątkowo zapadło mi w pamięć. Były ściany śmierci, crowdsurfingi, młynki, głośne odśpiewywanie refrenów, parę omdleń i mnóstwo radości z energii tego wieczoru po obu stronach – zarówno publiki, jak i zespołu. Architects są świetnymi technicznymi muzykami, nie spodziewałam się więc zawodu, nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń ani do jakości grania na żywo, ani do brzmienia, tu akustyka Stodoły znów na wysokim poziomie dała się we znaki. Bardzo dobrze wypadł wokal Sama Cartera, co mnie osobiście najbardziej interesowało. Wszystkie wysokie partie i te wściekle wykrzyczane były silne i dosadne, bez miejsca na potknięcia. Warto wspomnieć, że promowany album Holy Hell poświęcono w całości traumatycznym doznaniom po śmierci gitarzysty i kompozytora Toma Searle. Toteż nie obyło się bez wspomnienia tej zasłużonej dla formacji postaci przed bisami, wraz z prośbą o uczczenie jego pamięci. Panowie na każdym koncercie aktualnej trasy istotnie podkreślają ból po stracie przyjaciela, co też zmusza do zastanowienia, w jaki sposób próbują sobie z nim poradzić. Każdy koncert to otwieranie ran na nowo czy po prostu oddanie hołdu? Odpowiedź zostawiam każdemu indywidualnie. Na koniec pozostało mi wyróżnić najlepsze moim zdaniem momenty koncertu, a należą do nich kompozycje Nihilist, świetny Naysayer i mój ulubiony Doomsday. Było gorąco!

Setlista:

Death Is Not Defeat
Modern Misery
Nihilist
Broken Cross
Holy Hell
Royal Beggars
Gravedigger
Mortal After All
Downfall
Naysayer
These Colours Don’t Run
A Match Made in Heaven
Hereafter
A Wasted Hymn
Memento Mori

Bis:
Gone With the Wind
Doomsday

 

To by było na tyle. Sporo czasu zajęły mi przemyślenia na temat tego koncertu, być może dlatego, że coraz rzadziej chadzam w rejony prezentowane przez Architects. Nie zmienia to jednak faktu, że koncert uznaję za udany i nie żałuję nawet minuty spędzonej w gronie metalcore’owców. Ta scena ma się ciągle całkiem dobrze.

Do następnego!

Joanna Pietrzak

Joanna Pietrzak

Kosmos, alternatywa, pomieszanie z poplątaniem - szukam, sprawdzam, przepadam, odkładam.
Skontaktuj się ze mną: joanna@kvlt.pl
Joanna Pietrzak

Tagi: , , , , , , .