De Revolutionibus Orbium Inferorum – Toruń (17.05.2019)

W swoich relacjach często wspominam o tym, że Toruń nie jest miastem wybitnie koncertowym. Poza nielicznymi cyklami (Post Mortem Fest) i niezmordowanymi organizatorami (Piranha Tourbooking) niewiele się na metalowym poletku w mieście (Ko)piernika dzieje. Z tym większą radością przyjąłem fakt, że na mapie Toruniowa pojawiła się na początku roku nowa inicjatywa, nazwana wdzięcznie (parafrazą tytułu najsłynniejszego dzieła Kopernika) – De Revolutionibus Orbium Inferorum. Gospodarze (toruński Angrrsth), deklarując chęć „promowania i wspierania muzycznego podziemia, poprzez organizowanie cyklicznych koncertów w klimatach black i death metalowych” zaplanowali w ramach pierwszej edycji (poza swoim występem) sztuki trzech kapel – Ortsul, Czort i In Twilight’s Embrace.

Choć zaczęło się dość wcześnie, bo o krótko po godzinie 19:00, pod sceną toruńskich Dwóch Światów zgromadziło się na otwierającym fest Ortsul spore grono słuchaczy. Kapela musi co prawda popracować jeszcze nad warstwą wizualną swoich koncertów, na szczęście prezentowany przez Warszawiaków, skąpany w oparach etanolu black metal (skojarzenia z Odrazą i Furią nie są do końca bezpodstawne) muzycznie obronił się całkiem poprawnie. Co ciekawe grupa zagrała w Toruniu swój pierwszy koncert z nowym wokalistą, ewentualna trema, czy obawy z tym związane na szczęście nie dały się jednak zespołowi we znaki.

Nr 2 przypadł w koncertowej układance gospodarzom imprezy. Angrrsth prezentuje dość ciekawą mieszankę black i death metalu wzbogaconego dodatkowo sporą dawką melodii i miejscami punkowego wręcz groove’u. Na scenie Dwóch Światów grupa zaprezentowała materiał z debiutanckiej EP-ki Znikąd, były też dwa premierowe kawałki, oraz wspólny występ z wokalistą Czorta. Wyszło energicznie i z wygarem, który momentalnie podłapała publika, co zaowocowało zauważalnym jej rozruszaniem.

Z tego miejsca chciałbym serdecznie nie pozdrowić fotografa, który zapomniał najwidoczniej że clou wieczoru nie stanowi jego fotorelacja, a niezakłócony dla publiczności występ zaplanowanych zespołów. Gość z gracją skończonego pajaca pakował się na scenę i łaził między muzykami szukając ujęcia życia, za które z pewnością ugra dożywotnią atencję w postaci 4 lajków i jednego udostępnienia na fb. Możliwe też, że to Angrrsth zależało na promocyjnej fotorelacji, można było to jednak zrobić dużo bardziej profesjonalnie. Tak, czy siak dramat.

Kolejną grupą w ramach piątkowego festu był Czort. Choć zaczęło się od lekkiego falstartu z rozpalaną na raty biblią, koncert okazał się pod względem show najlepszym z dotychczasowych występem. Klasyczny, jadowity black (mocno kojarzący mi się z Oremus), snuty pierwszorzędnymi riffami wypadł w toruńskich warunkach kapitalnie. Szkoda, że kapela nie zwiozła ze sobą na miejsce cedeków, bo zakup Czarnej Ewangelii postawiłem sobie po tym koncercie za punkt honoru. Zespół z pewnością warto śledzić, mogą jeszcze całkiem solidnie w przyszłości namieszać.

Gdybym był człowiekiem złośliwym, napisałbym, że In Twilight’s Embrace zaczęli nabierać chyba maniery Guns N’ Roses, bo nieśpieszne rozstawianie sprzętu i strojenie zajęło Poznaniakom tyle czasu, że sam koncert rozpoczął się z godzinną obsuwą. Złośliwy jednak na szczęście nie jestem, poza tym – umówmy się – zespół zrekompensował wspomniane oczekiwanie z nawiązką. Od wydania The Grim Muse widziałem ITE jakieś 6-7 razy (w tym w Warszawie, Gdańsku i Bydgoszczy) i z czystym sumieniem mogę przyznać, że najlepsze (trzy) spośród tych sztuk grupa zagrała dotychczas właśnie w Toruniu. Bezpośredni wpływ miała na to rzecz jasna każdorazowo kameralna oprawa, która pozwoliła na bezpośrednią interakcję z publiką. Cyprian Łakomy potrafi wprowadzić się w trans jak mało który polski muzyk black metalowy, dzięki czemu w odpowiednich warunkach klubowych występ In Twilight’s Embrace to zawsze niezapomniany spektakl. Set składał się z odegranej w całości Lawy oraz dwóch dodatkowych numerów, zakończył się znanym z poprzedniej płyty As Future Evaporates. Absolutny ogień w szopie i stuprocentowe spełnienie niemałych (w stosunku do tej kapeli) oczekiwań.

Pierwsza edycja De Revolutionibus Orbium Inferorum okazała się nadspodziewanie udana, pozostaje mieć nadzieję, ze zachęceni frekwencją i zainteresowaniem organizatorzy postanowią w niedalekiej przyszłości iść za ciosem, organizując jej kolejną odsłonę.

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , , , , , .