Gaahls Wyrd, Tribulation – Poznań (05.03.2019)

Mój sezon koncertowy w 2019 roku oficjalnie uważam za rozpoczęty! Pierwszą sztuką, której w bieżącym roku byłem świadkiem został pierwszy z dwóch krajowych przystanków trasy Northern Ghosts, której głównymi gwiazdami były kapele Tribulation oraz Gaahls Wyrd, wspomagane przez zespoły UADA oraz Idle Hands. Taki lineup dosyć szybko przekonał mnie do wzięcia udziału w jednym z organizowanych przez Knock Out Productions polskich przystanków tej trasy – wybór padł na Poznań i tamtejszy Klub u Bazyla.

Jako że jestem typem człowieka, który supportów nie omija (dotychczas zdarzyło się to ledwie raz), w poznańskim klubie zjawiłem się już na występ Amerykanów z Idle Hands. Z jednej strony cieszę się, iż udało się na niego zdążyć, gdyż są oni kolejnym zespolem na mojej wciąż powiększającej się liście kapel, które widziałem na żywo. Z drugiej jednak strony wypadli moim zdaniem dosyć nijako i kompletnie nie zachęcili mnie do najdelikatniejszego zainteresowania się ich twórczością. Te pół godziny zdecydowanie mogłem spędzić lepiej.

Niczego takiego nie mogę jednak powiedzieć o drugim w kolejce zepole UADA. Pochodzący z USA blackmetalowcy nie cieszą się w naszym kraju szczególnym uznaniem (no bo przecież to podróbka Mgły, na dodatek kopiują Mgłę, a jakby tego było mało, to są zwykłymi naśladowcami Mgły), jednak gdybym nie wiedział o tym wcześniej, to entuzjastyczne przyjęcie ich przez zgromadzoną w Poznaniu publiczność nie pozwoliłoby mi się tego domyślić. Choć oskarżenia o silne inspirowanie się hordą z Krakowa zdecydowanie mają swoje podstawy, to najważniejsza dla mnie jest muzyka – a ta grana przez UADĘ trafia w moje gusta i na żywo sprawdza się równie dobrze jak w domowym zaciszu – a biorąc pod uwagę mroczny klimat towarzyszący ich występom (zakapturzeni muzycy występują przy dosyć niewielkiej ilości światła – skąd my to znamy, prawda?) może nawet lepiej. Z niecierpliwością czekam więc na kolejną okazję, aby zobaczyć na żywo Amerykanów – mam jednak nadzieję, że wtedy czas spędzony przez nich na scenie będzie dłuższy niż czterdzieści minut.

W końcu nadszedł czas na pierwszą gwiazdę wieczoru a zarazem zespół, który był głównym powodem mojej obecności w Klubie u Bazyla – szwedzkie Tribulation. Kapelę tę poznałem podczas trasy Behemoth promującej album The Satainst i z miejsca zostałem fanem – myślę, że po ich wtorkowym występie grono ich sympatyków może się tylko i wyłącznie powiększyć. Setlista Szwedów była oczywiście zdominowana przez ich ostatni, wydany w 2018 roku album Down Below, jednak nie zabrakło również starszych petard, takich jak chociażby prześwietna zarówno studyjnie, jak i live Melancholia. Zespół zadbał również o stronę wizualną swojego show, chociaż fajerwerków niestety nie było, to nie sposób było nie uśmiechnąć się, widząc urocze przebranie gitarzysty zespołu. W zasadzie jedyne zastrzeżenie, jakie mogę mieć tyczy się publiczności, która do zbyt zabawowych zdawała się nie należeć (a przynajmniej tak było w mojej okolicy).

Po około półgodzinnej przerwie – podkreślę to jeszcze raz – po znakomitym występie Tribulation, na scenie zameldowały się postacie, na które zdawała się czekać zdecydowana większość osób, które tego wieczoru zdecydowały się na pojawienie się u Bazyla Gaahl i pozostali członkowie jego najnowszego projektu. Norwegowie do tej pory zaprezentowali jedynie jeden autorski utwór – chodzi mi oczywiście o Ghosts Invited. W Poznaniu Gaahls Wyrd nie odkryli przed fanami niczego więcej jeśli chodzi o ich nadchodzący wielkimi krokami album studyjny (premiera w maju tego roku), i choć oczywiście wspomniany utwór został odegrany, zaprezentowali raczej krótki przekrój twórczości swojego charyzmatycznego frontmana, można więc było usłyszeć utwory zarówno Gorgoroth (tych było oczywiście najwięcej), jak i Trelldom oraz God Seed, co automatycznie oznacza, że na brak różnorodności podczas ich występu nie można było narzekać (a co najważniejsze, zespół blackowe petardy przeplatał bardziej klimatycznymi numerami – z uwielbianym przeze mnie Steg na czele). Całość była niezwykle profesjonalna i również w przypadku Gaahls Wyrd wprost nie mogę doczekać się ich kolejnej wizyty w Polsce.

Osobne słowa uznania należą się ludziom odpowiedzialnym za nagłośnienie koncertu – niezależnie od tego, w którym miejscu sali w danym momencie się znajdowałem (a myślę, że zwiedziłem jej większość), nigdy nie mogłem narzekać na jakość dźwięków, które do mnie docierały. Świetna robota!

Ostatecznie, mimo średnio udanego początku imprezy, klub u Bazyla opuszczałem zadowolony i myślę, że zdecydowana większość osób, które wzięły w niej udział podziela moje zdanie. Wizyta Gaahls Wyrd, Tribulation, UADY oraz Idle Hands w Poznaniu okazała się prawdziwym metalowym świętem, w którym udziału nie sposób żałować.

 

Łukasz W.

Łukasz W.

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz W.

Tagi: , , , , , , , , , , .