Illusion, Mechanism i Cowshed – Gdańsk (03.03.17)

Piątkowy wieczór 3 marca w B90 był dla mnie miłą odmianą po ostatnich koncertach black metalowych i ambientowych. Żywe reakcje ludzi i mocna muzyka zarówno podczas występu gwiazdy wieczoru jak i supportu – Cowshed i Mechanism, napełniły mnie optymizmem, który zrozumie chyba tylko kilkaset innych osób obecnych na koncercie. Jeszcze przed wyczekiwanym głównym zespołem ogromna sala klubu była wypełniona po brzegi.

Cowshed przywitał widownię growlem i rytmicznymi ciężkimi riffami. Nieliczne solówki ginęły gdzieś w tle prostej, ale mocnej kompozycji wokalu i gitary. Drobne zmiany tempa i nastroju, dosyć typowe dla groove metalu, nie były przesadzone i nadały trochę dynamiki całemu występowi. Trochę – bo na jej brak nie można było narzekać.
Zespół dawał tego dnia swój pierwszy koncert na taką skalę, o czym wspomniał wokalista: „Cała nasza piątka marzyła o zagraniu w B90!”. Stanęli na wysokości zadania, czego dowód dała publika, żywo wyrażając aprobatę, a nawet próbując wywołać muzyków ponownie po niedługim, półgodzinnym występie.

Po krótkiej przerwie pozornie ambientowe odgłosy klawiszowych efektów przy zaciemnionej scenie podczas wejścia zespołu Mechanism zapowiadały spokojniejszy klimat. To wrażenie jednak szybko minęło, kiedy weszły cięższe gitary i perkusja. Ciekawie było usłyszeć zaskakujące progressive metalowe zmiany metrum i rytmy nieograniczone do podwójnej stopy, werbla i talerza. Niestety, akompaniament klawiszy na koncercie był ledwo słyszalny. Melodycznością jednak nadrabiał czysty wokal, który nadawał swoistego klimatu muzyce. Tutaj solówki były bardziej skomplikowane i wyraźnie się odcinały dzięki niespotykanym efektom.
Pamiętam jeszcze czasy kiedy Illusion grało w MDku, a ja z kolegami krztusiliśmy się pierwszymi łykami taniego wina […]. Gdybym nie stał na scenie byłbym tam z Wami” – powiedział wokalista, wskazując na widownię.

Illusion nie dało na siebie długo czekać i bez zbędnych efektów weszli na scenę. Reakcja widowni była niesamowita, natychmiast wniósł się radosny ryk. Ten powiew początków rockowej wolności, ten niesamowity luz podczas występu. Po wielu latach grania kultowi muzycy dalej emanują pozytywną energią i radością. Całość, prawie dwugodzinną, zagrali z wielką werwą i poczuciem humoru, dając odpocząć rozentuzjazmowanym fanom tylko na wstępie do utworu „Bracie” i w kilku słowach-przerywnikach między utworami. Kiedy padło tradycyjne: „napierdalać” z tłumu pod sceną, odpowiedź brzmiała: „I to wzięliśmy sobie dzisiaj do serca[…] bez zbędnych farmazonów, bo dobrze wiecie o co nam chodzi”.
Oczywiste kulminacje występu przypadły na numery „Solą w oku” i „Nóż”, a panowie ochroniarze mieli pełne ręce roboty, co chwilę łapiąc ludzi spadających z „fali” za barierki. Na piosenkę „Wojtek” dołączyli na chwilę jako „krzykacze” techniczni zespołu, a dodatkową niespodzianką na sam koniec były nieczęsto grane „Skoczny” i „Tylko”.

Kiedy Illusion zeszli ze sceny, wyjątkowo wytrwale wykrzykiwane „nie ma lipy!” trwało jeszcze jakiś czas, nawet po rozdaniu setlist przez uczynnego pracownika klubu i kilkukrotnych pytań, czy może muzycy jeszcze wyjdą na bis. Chociaż wieczór minął bez niesamowitych emocjonalnych uniesień muzycznych, panowała świetna atmosfera, być może choć trochę podobna do pierwszych prób zespołu z lat 90., jak i pierwszych łyków wina.

no images were found

Autorem zdjęć jest Jan Domeracki

Urszula

Urszula

Generalnie to będę kiedyś leczyć raka i klonować ludzi, ale lubię coś napisać od czasu do czasu.
Urszula

Latest posts by Urszula (see all)

Tagi: , , , , , , .