Infernal Execrator, Sacrilegious Rite – Katowice (20.09.2019)

Och jak to dobrze, że Klub Muzyczny Faust w Katowicach istnieje! Jak dobrze, że Black Silesia Productions niestrudzenie ściąga tam (i nie tylko tam) kapele parające się ekstremalnym metalem i przy okazji często znane jedynie gatunkowym zapaleńcom, którzy nigdzie indziej zobaczyć by ich nie mogli. Do takich zestawów na pewno należy ten złożony z pochodzącego aż z Singapuru black metalowego Infernal Execrator oraz niemieckiego Sacrilegious Rite również grającego black. Jako że debiutancki krążek tych drugich przy okazji jego recenzowania wprowadził mnie w niemały zachwyt (recenzja), to piątkowy wieczór postanowiłem spędzić właśnie w Fauście.

O samym lokalu nie będę się za bardzo rozpisywał, jest to prawidziwe kultowe miejsce na metalowej mapie Śląska i będąc w okolicy, wręcz trzeba choć raz się tu wybrać, aby samemu poczuć specyficzny klimat. Niewielkie rozmiary lokalu (słyszałem, że to właściwie mieszkanie przerobione na pub, ciekawe ile w tym prawdy?) są niestety ściśle powiązane z jego nienajlepszą akustyką, jednak w piątek nagłośnieniowcy wyciągnęli z niego absolutne maksimum, przez co skromne grono zgromadzone wewnątrz Fausta mogło było bez zgrzytów cieszyć się dwoma występami.

A było czego słuchać. Sacrilegious Rite zaprezentowali materiał z debiutanckiego Summoned From Beyond oraz niedawno wydanej dwu-utworowej (nie licząc intra) EPki De Poetica Tenebris i przez około 40 minut udowadniali, że są zespołem zasługującym na znacznie większą rozpoznawalność niż obecna. Powiedzieć, że ich muzyka broni się na żywo, to jak nie powiedzieć nic – to po prostu totalny odjazd. Petardy takie jak Coronatus Rex Mortis czy Nocturnal Blood Consecration wgniatają w podłogę i wręcz zmuszają do dzikiej zabawy pod sceną (choć małe piekiełko rozpętało się dopiero podczas występu Singapurczyków). Świetny koncert został również doceniony przez publikę, która w przerwie między kapelami dosyć ochoczo ruszyła do stanowiska z merchem zespołu.

Po ognistym występie Niemców i krótkiej przerwie na scenie powiało egzotyką, a to za sprawą zakapturzonych muzyków z Infernal Execrator. Repertuarowo nie odbiegali zbytnio od tego, co można było słyszeć jeszcze kilkanaście minut wcześniej, ponownie byłem więc świadkiem brutalnej, choć wpadającej w ucho blackowej jatki, jednak tym razem wokalista kapeli próbował co jakiś czas zagadywać do publiczności – inną kwestią jest fakt, że jego słów często nie dało się zrozumieć, zaś sama publiczność zdecydowanie bardziej wolała słuchać muzyki (czemu zresztą dawano upust poprzez różne okrzyki). Występ Azjatów również był krótki, na szczęście był też satysfakcjonujący – kapela potwierdziła, że jej dobra studyjna forma to nie przypadek, a publika przy jej utworach bawiła się w kilkuosobowym aczkolwiek szaleńczym pogo.

W ten sposób kameralny black metalowy wieczór w Fauście dobiegł końca. Trochę szkoda, że trwało to wszystko tak krótko, gdyż ewidentnie drzemał w nim jeszcze potencjał. Na szczęście oba występy stały na znakomitym poziomie i mam nadzieję, że kapele w niedalekiej przyszłości wrócą jeszcze do Polski. Wydaje mi się również, że w kultowym katowickim klubie będę bywał częściej niż miało to miejsce do tej pory – to absolutna perełka, o którą wręcz trzeba dbać.

Łukasz W.

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz W.

Tagi: , , , , , , .