Ivar Bjørnson & Einar Selvik – Kraków (02.02.2019)

Kiedy tradycyjne ludowe instrumenty ze Skandynawii spotykają współczesne brzmienie instrumentów elektrycznych, wszystko się może wydarzyć. Gdy jednak projekt sygnowany jest tak znakomitymi nazwiskami jak Ivar Bjørnson & Einar Selvik, oczekiwać możemy tylko artyzmu najwyższej klasy. Nie inaczej było w krakowskim klubie Studio podczas koncertu duetu, którego organizacji podjęła się ekipa Iron Realm Productions.

Wydarzenie to zgromadziło przede wszystkim fanów grup Enslaved i Wardruna, bo przecież z tymi projektami są przede wszystkim kojarzeni obaj muzycy. Na wstępie należy się kilka słów wyjaśnienia, bowiem nie każdy orientuje się, jakie były początki współpracy Ivara i Einara. Otóż projekt został powołany do życia poniekąd na zamówienie, gdy w 2014 roku w Norwegii obchodzone było dwóchsetlecie państwowej konstytucji. Muzycy obu zespołów połączyli swoje siły, czego skutkiem było stworzenie materiału, jego prezentacja na żywo, a w konsekwencji także rejestracja na płycie. W 2016 roku światło dzienne ujrzał zatem album Skuggsjá – A Piece for Mind & Mirror, a dwa lata później Bjørnson i Selvik, już bez akompaniamentu muzyków Wardruny, nagrali kolejny krążek – Hugsjá. Nasze „ochy i achy” na temat tego dzieła możecie poczytać TUTAJ.

Krakowski przystanek na europejskiej trasie duetu obył się bez supportu. Wieczór w pełni należał do Bjørnsona i Selvika, którzy punktualnie o godzinie 20:00 rozpoczęli swój koncert tytułowym numerem z drugiego krążka. Kompozycja ta w bardzo dobry sposób otwiera album, a na żywo brzmiała jeszcze lepiej i mocniej, co szybko pozwoliło wczuć się w niezwykły klimat, budowany przez ambitne skrzyżowanie ze sobą tradycji i nowoczesności na scenie. Następnie muzycy przeszli do WulthuR, który jest zarazem drugim utworem na albumie Hugsjá. Pierwsze trzy kompozycje dopełnił Fornjot, również pochodzący z tego samego krążka, który składał się z delikatniejszych kompozycji, w przeciwieństwie do Skuggsjá, gdzie można znaleźć o wiele więcej motywów black metalowych. Właśnie tytułowa kompozycja z pierwszego albumu była czwartą propozycją tego wieczoru, poprzedzoną krótkim wstępem na temat genezy zespołu. Einar Selvik podczas koncertów uwielbia bajać, a że wychodzi mu to całkiem zgrabnie, to przyjemnie słucha się jego opowieści i wyjaśnień, podczas których nierzadko przedstawia historie i mity z czasów wikińskich. Osobiście uważam, że jest to istotny element występów, gdyż tylko w ten sposób przed laikiem, który nie zna norweskiego (ba, a tym bardziej staronordyckiego) uchyla się rąbka tajemnicy, którą osnuta jest twórczość lidera Wardruny. Szczególnie dobrze słucha się tych wykładów podczas solowych występów Selvika, jak to miało miejsce chociażby w 2016 roku w Krakowie, podczas aktu poprzedzonego muzyką The Moon and the Nightspirit.

Wracając do krążka Skuggsjá – A Piece for Mind & Mirror, muzycy zaprezentowali jeszcze jedną tylko kompozycję z tej płyty, a mianowicie Kvervandi, które na żywo wypadło znakomicie, o wiele lepiej niż w wersji studyjnej, głównie za sprawą dobrego połączenia perkusji i gitary. Bardzo pozytywne wrażenie wywarło na mnie wykonanie numeru Nattselgar, traktującego o dawnych nocnych żeglarzach. Gra świateł i niezwykły klimat tego utworu spowodowały, że przez chwilę można było wczuć się w rolę jednego z dzielnych skandynawskich odkrywców nowych lądów. Na koncercie nie zabrakło również utworów z repertuaru Wardruny. Mowa tu oczywiście o Fehu i Helvegen, które bez wątpienia należą do najbardziej rozpoznawalnych kompozycji z twórczości grupy. W nieco innej aranżacji, z innymi instrumentami i ciut bardziej nowoczesnym brzmieniem, oba te numery zyskały nowej świeżości, a także bez wątpienia rozbudziły apetyty polskiej publiczności przed jesiennymi koncertami Wardruny. Równie ciekawym zabiegiem był cover Return to Yggdrasil, ukłon w stronę wszystkich zwolenników Enslaved. Niech nikogo nie zmyli anglojęzyczny tytuł, gdyż duet Ivar Bjørnson & Einar Selvik wykonał utwór w specjalnie przetłumaczonej wersji norweskiej.

Podczas występu Bjørnson zmieniał gitary, zaś Selvik w głównej mierze posługiwał się lirą Kravik, rogiem i bębnami. Na uwagę zasługuje też świetny kontakt tego drugiego z publicznością. Nieraz humorystyczne zagrywki ze strony multiinstrumentalisty wywoływały salwę śmiechu i oklasków, co przyczyniało się do jeszcze bardziej pozytywnego odbioru całości. Po zakończeniu stałego setu brawom nie było końca, więc duet wrócił na scenę, tym razem bez akompaniamentu pozostałych członków zespołu, by wykonać Völuspá, najbardziej znaną pieśń Eddy Poetyckiej, traktującą o początkach świata i będącą przepowiednią jego zniszczenia.

Wieczór z muzyką Ivara Bjørnsona i Einara Selvika oraz wspierających ich instrumentalistów był w pełni satysfakcjonujący. Z nadzieją należy spoglądać w przyszłość, bowiem z pewnością Selvik nie postawił jeszcze „kropki nad i”, a jego kompozytorska droga wciąż będzie trwać i przynosić miłośnikom folku wiele interesujących pieśni i nowego materiału. Podziękowania należą się też organizatorom koncertu, który przebiegł bez żadnych zakłóceń, realizacja dźwięku była fenomenalna, a występ był rejestrowany kamerami, zatem spodziewać się możemy jego publikacji w najbliższym czasie. Miód na uszy.

Poniżej możecie obejrzeć galerię zdjęć, autorką jest Wiktoria Wójcik.

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .