Kat – Poznań (12.03.2017)

Z koncertami Kata jest jak z seksem z byłą dziewczyną. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale zawsze warto, choćby dla sentymentu. Z takim oto przemyśleniem wyruszyłem w niedzielne popołudnie do poznańskiego Blue Note, gdzie takowy koncert miał się odbyć. Najważniejsze, że się odbył, bo obecny klimat w kraju sprzyja, by jednak skasować takie incydenty kulturalne. 

Kto był w Blue Note, ten wie, że to specyficzne miejsce, kształtne jak wagon towarowy i z tragicznie wąską oraz niską sceną. W efekcie klub “oferuje” zdecydowanej większości publiki obserwację pleców innych osób zamiast danej kapeli. Dlatego też parłem ostro jak najbliżej pod scenę.

Nie rozumiem, dlaczego koncert zaczął się dopiero po 20-tej, skoro nie było żadnych rozgrzewaczy. Swoją drogą zastanawiałem się i nie wiem, kogo bym wytypował na supportującą kapelę. Kat (i Roman K.) grają w swojej lidze od dobrych paru lat i tak naprawdę po przybyłej gawiedzi widać, jak mocno zróżnicowane muzycznie jest to środowisko.
Zaczęli… Romek jak zawsze w świetnej formie. Zagadał, zgrabnie nawiązał do tytułu utworu i … zaśpiewał. Stwierdzam, że obecna nazwa kapeli jest cholernie adekwatna. To Roman w przeważającej mierze stanowił o klasie i jakości całej tej imprezy. Nie ujmując oczywiście nikomu z kapeli. Ze starego składu ostał się jeszcze tylko Irek Loth. Powiem krótko: bez Irka za garami koncertowo Kat wiele by stracił. Facet swoim stylem “naznaczył” mocno poszczególne utwory.
Popłynęło sporo szlagierów, które każdy miłośnik nurtu spod znaku Kata zaśpiewa rozbudzony w środku nocy, a zatem kolejno: Sex Mag, Diabelski Dom część II, Morderca, Czas Zemsty, Bastard. Na szczęście dla mnie z albumu Biało –Czarnego wiele numerów nie prezentowano. A właściwie powiem szczerze – nawet nie pamiętam, co to dokładnie było, wybaczcie. Dla mnie ta część setlisty „leży” na koncertach. Zresztą studyjne wersje też, ale w konfrontacji ze starymi utworami Kata jeszcze dobitniej czuć ich rozciągnięcie i brak tego “czegoś”. Tego, co sprawia, że początkowe takty już wywołują tzw. ciary. Na szczęście prędko kapela wróciła do starego repertuaru i ten aktualny koszmarek się zakończył.
Metal i piekło– niemal opis dalszego koncertu. A następnie Niewinność– nie spodziewałem się, że usłyszę ten utwór na żywo. Piękny utwór, który nabiera w wersji koncertowej nowego klimatu. Jest bardziej szorstki. Następnie Roman zapowiedział tytułowy utwór z Szyderczego zwierciadła. Pamiętam, że gdy ta płyta wychodziła, miałem do niej sporo zastrzeżeń. Obecnie utworów z tego albumu równie chętnie wyczekuję, co innych klasyków Kata. Następnie zabrzmiały takty Piwnicznych widziadeł– kolejny reprezentant Bastarda. Trzeba przyznać, że Kat w repertuarze z Bękarta nabiera jeszcze brutalniejszego odcienia. “Zawieszony piłem twoje łzy… W Bezkształtnej bryle… można tylko powtórzyć”. Moc! Wyrocznia – może być koncert bez tego kawałka!? Nie ma opcji! Porwany obłędem, szaleństwa ciąg dalszy. Takie chwile upewniają, że w temacie szeroko pojętego metalu Kat nie ma żadnej konkurencji.
Na bisach pojawiła się Łza dla cieniów minionych – dla mnie to zawsze moc uczuć, wiele wspomnień. Czy można ten kawałek przesłuchać tak na zimno? Ponownie rzec mogę: nie ma opcji! No i ostatni, dobitny strzał: Odi profanum vulgus– taki kop w ryj na koniec. A człowiek chciałby jeszcze.

Nie, nie ma idealnego zestawu utworów Kata, które chciałbym danego wieczoru usłyszeć. Wszak takie monumenty, jak Oddech czy Bastard Kat mógłby dla mnie odegrać w całości. Niestety, jak wspomniałem zagrali też kawałki z Biało- Czarnej, które przez swą zawiłą konstrukcję po prostu giną na tle klasyków. Szkoda, że te nowe utwory są po prostu zbyt ambitne, a może zbyt… nudne. Ale to był tylko krótki zgrzyt. Potem było ponownie genialnie, zarówno repertuarowo, jak i brzmieniowo. Jedno jest pewne, koncerty Kata to nie czas na kontemplację. Takie koncerty się chłonie, nie analizuje, więc jeśli coś pominąłem, to nie z własnej woli.
Czekam na nowy album Kata, który Romek anonsował, czekam na kolejny koncert.

no images were found

Tomasz

Tomasz

Jako totalne beztalencie muzyczne mogłem zostać tylko internetowym krytykantem, tfu, recenzentem. W wolnych chwilach nabijam kabzę spekulantom sprzedającym płyty CD.
Tomasz

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .