Makemake, Jocelyn Packard, Lonker See – Katowice (25.04.2017)

Przedostatni weekend kwietnia upłynął pod znakiem mocnego ciosu w postaci powracającej po latach Metalmanii. Po takich baletach zarówno organizm, jak i dusza potrzebowały relaksu i rozluźnienia. Odlot w zupełnie inną stronę, zarówno muzycznie, jak i mentalnie, zapewnić miał występ Makemake, Jocelyn Packard i Lonker See w katowickiej Katofonii. Trzy akty, zupełnie jak w dramacie antycznym.

Wtorkowy wieczór w deszczowych Katowicach wypełniły dźwięki z pogranicza psychodeli, drone i awangardowego jazzu. Organizatorzy gigu, HappyDying Productions, zaprosili bowiem trzy wielce interesujące kapele, z których każda porusza się po odmiennych wymiarach muzyki. Jako pierwszy na scenie zameldował się lokalny duet Makemake, w którego skład wchodzą Rafał Blacha i Łukasz Marciniak. Ekspozycja i zawiązanie akcji. Dwóch facetów, dwie gitary i dwa pedal boardy, a do tego głowy pełne pomysłów na nietypowe rozwiązania noise rockowe. Przelotny, półgodzinny romans z ich muzyką zaowocował przyjemnymi doznaniami. Artyści opierają swoje występy w dużej mierze na improwizacji, którą umożliwia im użycie gitary preparowanej i elektroniki. Odbiór ich muzyki na żywo to kompletnie inne doświadczenie niż słuchanie tworzonego przez duet materiału z płyty. Urzekające i zniewalające dźwięki bronią się same, nie ma tu miejsca na dodatkowe instrumentarium i poprawki. Minimum formy i maksimum treści. Idealny ambientowy początek wieczoru.

Fani serialu Twin Peaks zapewne kojarzą postać właścicielki tartaku, uroczej Chinki o nazwisku Jocelyn Packard. Kwartet zdaje się inspiruje kultowym serialem nie tylko jeśli chodzi o nazwanie zespołu na cześć jego bohaterki. Warstwa muzyczna prezentowana przez dwie gitary, bas i perkusję przerosła moje najśmielsze oczekiwania, przynosząc rozwój akcji na scenie. Widząc młodych, na oko niespełna dwudziestoletnich chłopaków, którzy zajęli swoje miejsce na deskach Katofonii, nie spodziewałem się, że w duchu będę błagał o jeszcze. Sądzę, że wielu obecnych tego dnia w klubie się ze mną zgodzi. Daleko idące inspiracje muzyką drone zostały przez Jocelyn Packard wyciągnięte na zupełnie inny poziom. W chaosie hałasów perfekcyjnie opanowali tworzenie hipnotyzujących melodii. Poprzez swoje instrumentalne pasaże grupie udało się zderzyć ze sobą dwa przeciwległe światy – brudnych riffów i nastrojowych harmonii. Panowie, nie ograniczajcie się do streamingu w internetach, wydawajcie ten swój album na płycie i podbijcie świat!

Punktem kulminacyjnym, tworzącym podwaliny pod rozwiązanie akcji był występ Lonker See. Grupa miała pojawić się w Katofonii 12 lutego wraz z ARRM przy okazji premiery ich wspólnego splitu. Niestety nie udało im się wtedy dotrzeć. Długo wyczekiwany koncert psychodelicznych jazzmanów okazał się spełnieniem oczekiwań wobec zespołu. Lonkerzy zaprezentowali się w wybornej formie, co przełożyło się na genialny, trwający godzinę pokaz umiejętności muzycznych członków zespołu. Szalone bicie Michała Gosa na bębnach, magiczne motywy, wydobywające się z gitary Bartosza „Boro” Borowskiego, jakże niezwykły i hipnotyzujący saksofon Tomasza Gadeckiego. A pośród nich stonowana, spokojna Joanna Kucharska, ogarniająca rytm przy pomocy basu, a także czarująca swoim urzekającym głosem. Kwartet z Gdyni ma wszystko, by na trwałe zapisać się w pamięci. Ich występ był prawdziwym majstersztykiem, wisienką na psychodelicznym torcie. Mieszanka jazzu, ambientu, post rocka i wytyczanie zupełnie nowej, autorskiej ścieżki pośród tych gatunków – tak można w skrócie opisać to, co tworzy Lonker See, zarówno na scenie, jak i poza nią. Chapeau bas!

Wieczór to był niezwykły, pełen intrygujących dźwięków autorstwa awangardy polskiej muzyki alternatywnej, o których powinno być i zapewne będzie jeszcze głośno. Taka muzyka jest bowiem lepszym towarem eksportowym niż wszystkie rolady, kiełbasy i oscypki. Czas jednak pokaże, czy dojdzie do przebicia się ambientowego undergroundu do świadomości szerszego grona odbiorców. Póki co wypada jedynie zaprosić na równie ciekawie zapowiadający się gig formacji Rosk, Saule i [::], który odbędzie się 7 maja właśnie w katowickiej Katofonii.

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , .