Metalowy Początek Roku Vol.VI – Bydgoszcz (12.01.2019)

Już szósty raz w Bydgoszczy odbył się coroczny mały fest pt. Metalowy Początek Roku w Estradzie. Tegoroczna edycja tej imprezy z uwagi na skład kapel miała zabarwienie thrash/death metalowe. Piątka różnych wykonawców pokazała, na co ich stać tego wieczoru. Jednym wyszło to lepiej, innym gorzej, a jak było naprawdę? Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do czytania.

Na pierwszy ogień z lekką obsuwą wyszła na scenę wałbrzyska thrash metalowa grupa In The Name of God. Przez niecałą godzinę obcując z ich thrashem o widocznych zabarwieniach deathowych, odkryłem jedno – wokalista tej grupy kompletnie nie pasuje ze swoim growlingiem i skrzekiem do muzyki, którą gra reszta. Studyjne wersje kawałków można przełknąć, ale na żywca często miałem wrażenie, że wokal swoje, a muzycy swoje. Jak to bywa na otwarcie – widowni nie było zbyt dużo, a że dźwięki też jakoś nie prowokowały do pogo czy trzepania łepetyną, to garstka ludzi łącznie ze mną raczej stała, patrzyła i słuchała. In The Name of God zaprezentowali głównie kompozycje z ostatniego albumu We Are the War i tylko jedną z Imaginary Paradise, a była to Black Phropecy.

Trochę lepiej wypadł kolejny band – Minetaur z Warszawy. Ten kwartet, muszę przyznać, zaciekawił mnie bardziej swą muzyką niźli poprzedni zespół. Ich występ rozpoczął się intrem, które przeszło w utwór Human Error. Moją uwagę przykuł nowy wokalista grupy – ekspresywny Kosa. Podczas całego show zrobił chyba kilka ładnych kilometrów! Do tego jego image to strzał w dziesiątkę. W przyciemnianych okularach, czapce na głowie (która przez skakanie często nie mogła utrzymać się na jego głowie), roboczej koszuli oraz kamizelce – idealnie dopasował się do stylu muzyki, którą grali. Połączenie southern metalowych klimatów z deathem, groovem, sludgem oraz stonerem rozbujało Estradą. Oprócz wyżej wymienionego utworu usłyszeliśmy jeszcze Stupid, Concreting, Swamp Town oraz pięć innych, w tym podobno dwie nowe kompozycje.

Następnie przyszła pora na organizatorów wydarzenia, a mowa tu o Deathinition. Ten thrash metalowy kwintet podbił scenę bydgoską dawno temu, więc nie dziwne, że ich set był jednym z najlepszych tego wieczoru, nie tylko z powodu relacji członków zespołu z bydgoską publicznością. Deathinition pomimo kłopotów technicznych wokalisty, brzmieli chyba najlepiej z wszystkich pięciu kapel. Przez cały występ widać było ich obycie ze sceną, chłopaki byli wyluzowani i dobrze się bawili. Szczególnie chciałbym podkreślić fenomenalną grę perkusisty. Widać było, że kocha to, co robi i pragnie robić to jak najlepiej. Precyzja oraz finezja – te słowa nasuwają się same, by opisać jego grę. Deathinition zaprezentowali w trakcie swojego wystąpienia 9 kawałków, w tym dwa nowe, które prawdopodobnie pojawią się na ich następnym wydawnictwie. Setlista:

KłamsTVa dla mas,
Truecizna,
Głaz,
Zmierzch wartości,
Dezinformacje24,
Biochemical,
Złota kariera,
Pozer song,
Rytm konsumpcji.

Przedostatnim zespołem tego wieczoru był death metalowy Manipulation. Ich show był niestety najsłabiej nagłośniony. Pomimo niesamowitej ekspresji Kreta, wokalisty Manipulation, machinacje akustyka zniszczyły cały występ grupy z Gołdapi. Ale cóż, było minęło, a to, co było, to osiem death metalowych numerów zagranych z pasją i niszczycielską siłą. Manipulation na początku zaserwowali nam cztery numery z drugiej płyty PassionWeakness, Selfishness, Illusion Of Dominance i Blindness. Dalej usłyszeliśmy Trample The Weak z nadchodzącego wydawnictwa Mind Control Ultra. Na koniec wybrzmiały trzy numery z albumu Ecstasy, a były to Lifetime, Sunset Over Vatican oraz Sic Itur Ad Astra.

Na finał, po półgodzinnej obsuwie, czyli gdzieś w okolicach 23:15, na scenę wyszedł poznański Thermit. Nagłośnienie w końcu się poprawiło. Zebrawszy największy tłum pod sceną, Panowie wzięli się do roboty, grając swoje specyficzne połączenie thrashu z heavy metalem. To było dla mnie pierwsze zetknięcie się z tą kapelą na żywo, a nadmienię, że sporo oczekiwałem po płycie Saints. Nie zawiodłem się, energia oraz precyzja mówiły wszystko o tym młodym zespole. Kto ceni sobie solidne metalowe granie z polotem, energią, melodiami w zwariowanym, szalonym klimacie, ten na pewno docenił występ tej grupy. Po raz kolejny tego wieczoru mogliśmy poznać nowy materiał, były to numery Lucy oraz J-U-D-A-S. Niestety, siła wyższa sprawiła, że nie mogłem zobaczyć ich występu do końca, ale dzięki uprzejmości jednego z muzyków zaprezentuję Wam całą setlistę:

Lady Flame
The Last Meal of the King
Second
Lucy
Smoke & Soot
Zombie Lover
J-U-D-A-S
Saints
Night Driver
Modern Warfare

Szóstą odsłonę Metalowego Początku Roku, pomimo wpadek technicznych z brzmieniem i dźwiękiem, uznaję za udaną. Teraz niestety trzeba będzie czekać cały rok na kolejną edycję. Ciekawe, jakie tym razem zaprezentuje nam oblicze.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .