Misþyrming, Darvaza, Vortex of End – Poznań (22.09.2019)

Przedostatniej niedzieli września miałem przyjemność wziąć udział w bardzo interesującym wydarzeniu, jakim był jedyny polski przystanek europejskiej mini-trasy islandzkiego black metalowego zespołu Misþyrming. U boku Islandczyków wystąpiły takie formacje jak norwesko-włoska Darvaza oraz francuski Vortex of End. Organizatorem koncertu w poznańskim klubie U Bazyla był nie kto inny jak agencja Left Hand Sounds. Gorąco zapraszam na relację z tego wydarzenia.

Niedzielna noc w poznańskim klubie nie należała może do najdłuższych, ale mimo tego w mojej pamięci pozostały same pozytywne wspomnienia. Po zameldowaniu się na terenie koncertu, punktualnie na scenie pojawiła się bliżej mi nieznana ekipa Vortex of End. Czwórka Francuzów rozpoczęła swój bezkompromisowy atak black/death metalu, który trwał około 40 minut. Muzycy zręcznie dzielili się obowiązkami wokalnymi, co pozytywnie wpływało na odbiór całego koncertu. Może i brakowało różnorodności w poszczególnych utworach tej grupy, ale jak na pierwszy koncert wieczoru uważam, że był całkiem dobry. Najbardziej spodobało mi się wykonanie kawałka Ov Dancing Snakes and Circling Crows, który wgniatał w ziemię ciężkością i brutalnością riffów.

Po 20 minutach przerwy na scenie zameldowali się czterej muzycy Darvazy. Odgłosy bzyczących owadów zwiastowały nadejście świetnego A Hanging Sword, i po paru chwilach w klubie U Bazyla rozbrzmiał pierwszy riff tego utworu rozpoczynającego debiutancką EPkę zespołu. Z opóźnieniem na scenie pojawił się wokalista Wraath, którego widok ucieszył wciąż nielicznie zebraną pod sceną publiczność. Frontman Darvazy emanował charyzmą, przemieszczając się po scenie i wykrzykując słowa następnych utworów. Kolejne mocne momenty gigu to kawałki Derelict of Passion, The Barren Earth, a także closer w postaci utworu The Silver Chalice, który hipnotyzował poznańską publiczność swoją onirycznością. Bardzo dobry koncert, który został ciepło przyjęty przez fanów. Po gigu postanowiłem lepiej zapoznać się z niezbyt obszerną dyskografią Darvazy, która liczy sobie jedynie 3 EPki i spajający je box set. Naprawdę warto sprawdzić ten zespół!

Set Darvazy:

A Hanging Sword
Derelict of Passion
Towards the Darkest Mystery
The Barren Earth
Fearless Unfeared He Slept
Gospel of Hate (cover Celestial Bloodshed)
The Silver Chalice

Misþyrming feat. Wraath from Darvaza

Lider i mózg Misþyrming, Dagur Gíslason

Perkusista Misþyrming, Helgi Rafn Hróðmarsson

Po złożeniu sprzętu, muzycy Darvazy zniknęli, a scenę ogarnął mrok. Niestety, brać nieco podchmielonych metalowców w średnim wieku postanowiła porozlewać różnego rodzaju alkoholowe trunki na siebie i zebranych wokół ludzi. Do dziś nie wiem, jakim cudem udało im się zalać pół sceny i niemal całą fosę oddzielającą ją od barierek. W każdym razie muzycy Misþyrming zdaje się byli nieco zdegustowani stanem rzeczy na scenie, która lepiła się od piwa. Domyślam się, że podłączanie sprzętu elektronicznego nie było najłatwiejszym zadaniem w takich warunkach. Nic wszakże nie zdołało ich zatrzymać od zagrania kapitalnego koncertu, który zaczął się od dźwięków instrumentalnego Hælið z najnowszego wydawnictwa Algleymi. (recenzja) Parę chwil później na scenę wyszedł D.G., czyli frontman islandzkiego zespołu. W klubie U Bazyla następnie potężnie wybrzmiała Orgia, której energiczne riffy ożywiły trochę bardziej liczną niż w przypadku występów supportów publiczność. Pierwsze trzy kawałki to bardzo mocne strzały z nowej płyty Islandczyków. Szczególnie podobała się druga część Með svipur á lofti oraz swoisty hymn w postaci Ísland, steingelda krummaskuð, którego przepiękna, przeszywająca układ nerwowy końcówka udzieliła się publiczności. Wiecznie energiczny i niepohamowany w swoich scenicznych odruchach D.G. żywiołowo reagował na poszczególne riffy odgrywane przez niego w duecie z drugim gitarzystą, T.Í., z którym wydawał się rozumieć doskonale. Pierwsze dźwięki monumentalnego Söngur heiftar z debiutu wywołały aplauz niektórych fanów. D.G. po raz kolejny wprowadził mnie w inny stan świadomości, odgrywając ten niesamowity riff, który stanowi motyw przewodni drugiej części utworu. Podczas setu Misþyrming nie zabrakło gościnnego występu Wraatha z Darvazy, który dołączył do Islandczyków podczas jedynego angielskojęzycznego akcentu w dyskografii zespołu w Allt sem eitt sinn blómstraði. Niesamowita gra na perkusji tytana pracy H.R.H. napędzała kolejne punkty setlisty, a swój najjaśniejszy moment miała w utworze Alsæla, podczas którego można było doznać urazu szyi ze względu na nieskończoność dynamicznych, tętniących życiem riffów, które aż prosiły się o agresywny headbanging. Główna część występu została zamknięta utworem tytułowym z nowej płyty, czyli Algleymi. Potem muzycy opuścili scenę, dając jednak do zrozumienia, że za chwilę powinni na nią wrócić. Co ciekawe, Islandczycy nie mają w zwyczaju grać bisów, jednak w Poznaniu było inaczej. Muzycy powrócili, by odegrać potężny monolit z debiutanckiego wydawnictwa w postaci Ég byggði dyr í eyðimörkinni, którym definitywnie dali wszystkim do zrozumienia, że to już koniec. Zmęczeni muzycy Misþyrming podziękowali publiczności za udział w koncercie, po czym zaczęli zbierać się do opuszczenia sceny. Po wszystkim udałem się na krótką pogawędkę z zespołem, a także uzupełniłem braki w dyskografii przy stoisku merchowym.

Set Misþyrming:

Intro: Hælið
Orgia
Með svipur á lofti
Ísland, steingelda krummaskuð
Söngur heiftar
Allt sem eitt sinn blómstraði
…af þjáningu og þrá
Alsæla
Algleymi
————————————–
Ég byggði dyr í eyðimörkinni
 

Moje drugie spotkanie z Misþyrming okazało się znacznie bardziej pomyślne niż pierwsze, które miało miejsce podczas ubiegłorocznego festiwalu Brutal Assault. Nagłośnienie w klubie U Bazyla było inne niż w plenerze i pozwalało usłyszeć wokal D.G., czego niestety zabrakło podczas koncertu na kameralnej scenie czeskiego festiwalu. Nie mam absolutnie żadnych powodów do narzekania i jestem bardzo zadowolony, że zdecydowałem się wybrać na ten koncert do stolicy i serca Wielkopolski. Z tego miejsca serdecznie dziękuję agencji Left Hand Sounds za ściągnięcie Misþyrming do Polski po raz drugi w ich karierze, i mam nadzieję, że w przyszłym roku znów dane mi będzie ich zobaczyć gdzieś w granicach naszego kraju. Ode mnie to już wszystko, trzymajcie się i do następnego!

 

Autorem zdjęć jest Tomasz Wnorowski.

Marcel

pleasure too safely enjoyed lacks zest
Marcel

Tagi: , , , , , , , , , , , , .