Night of Terror #40 – Katowice (24.11.2018)

Uchodzący w śląskich metalowych kręgach za iście kvltowe miejsce zlokalizowany w Katowicach Klub Muzyczny Faust (niegdyś znany jako Korba) 24 listopada 2018 roku zorganizował kolejną, czterdziestą już odsłonę imprezy pod szyldem Night of Terror, celebrując w ten sposób jej dziesięciolecie. W tym jakże szczytnym celu do Katowic ściągnięto prawdziwą petardę – znaną chyba wszystkim fanom polskiej ekstremy przez wielkie E, pochodzącą z Wrocławia Animę Damnatę. Dowodzonym przez Marka „Necrosodoma” Lechowskiego (tutaj występującego jako Necrosodomic Corpse Molestator) bluźniercom towarzyszyły kapele Black Hosts, Moulded Flesh oraz Temple Desecration.

Na niewielkim obszarze udało się pomieścić zarówno małą scenę, jak i kilka stanowisk z merchem (oferta była więcej niż przyzwoita). Kameralny nastrój całego wydarzenia mimo ciasnoty we wszelkiego rodzaju przejściach między pomieszczeniami zdecydowanie miał swój urok. Pochwały należą się również za niezwykle sprawną obsługę na barze – mimo wielu chętnych (a jakże!), nigdy nie stało się w kolejce zbyt długo.

Pierwszy na rozkładzie jazdy był thrashowy Black Hosts. Młodzi goście mieli naprawdę dużo entuzjazmu i było to zarówno widać, jak i słychać. Chłopaki, oprócz zwyczajnie fajnego grania zwrócili na siebie uwagę dosyć nietypową próbą mikrofonu (naprzemian wykrzykiwane słowa „thrash” i „chuj”) oraz elementami ekhm… konferansjerki w wykonaniu wokalisty (chociaż okrzyki takie, jak chociażby „Wbijamy topór w mordę Jezusa Chrystusa” ostatecznie zaliczyłbym do tych komicznych elementów czterdziestej edycji Night of Terror). Niestety ich występ rozpoczął się ze sporym opóźnieniem, któremu również będę musiał poświęcić kilka zdań.

To dlatego, że odbiło się ono bezpośrednio na występie drugiego w kolejce zespołu – rybnickiego Moulded Flesh. Śląscy deathmetalowcy z powodu, jak to określili, „nacisków z góry” zagrali tylko kilka utworów, a ich występ na moje oko trwał jakieś kilkanaście minut. Uważam to za stratę, gdyż Rybniczanie podczas swojego skandalicznie krótkiego czasu scenicznego prezentowali się całkiem nieźle.

Dłużej na scenie przebywał tyski Temple Desecration. Ich występ w końcu rozbujał zgromadzoną w Fauście publiczność, która zaczęła się bawić (nie licząc pewnego ewidentnie szukającego zaczepki i okazji do bitki osobnika gotowego mordować za to, że ktoś pogujący raczył na niego wpaść). Energetyczny występ hordy z Tych wykonał jedno ze swoich zadań, a mianowicie zachęcił mnie do sięgnięcia po jej – jak dotychczas – jedyne studyjne dokonanie. Zespołowi udało się rozgrzać mnie i pozostałych zgromadzonych w klubie metalowców przed występem długo wyczekiwanej gwiazdy wieczoru.

Kilka minut po północy, ponad półtorej godziny po planowanym początku ich występu, na scenie w końcu pojawiła się Anima Damnata. Demonicznie wyglądający muzycy po krótkim intrze przystąpili do tego, na czym znają się najlepiej – dewastowania bębenków w uszach wszystkich zgromadzonych w klubie oraz jego najbliższej okolicy. Ogromny respekt dla bębniarza kapeli, który mimo zapewne uciążliwego przebrania pokraka wali w bębny z taką mocą i w takim tempie, że można wręcz zwątpić w jego człowieczeństwo. Ostatni w tym roku kalendarzowym koncert Duszy Potępionej był dokładnie tym, po co ludzie przyszli tego wieczoru do Fausta – totalnym zniszczeniem, po którym z klubu i publiki zostały jedynie zgliszcza.

Night of Terror to imprezy dla miłośników rodzimego podziemia – nikt nigdzie tego nie ukrywa. Osoby będące targetem organizatorów niewątpliwie będą zadowolone z tego, co na jubileuszowej odsłonie NoT dane im było usłyszeć. Niestety tym razem dużym minusem było monstrualne opóźnienie oraz związane z nim skandaliczne skrócenie obiecująco zapowiadającego się występu Moulded Flesh (choć może większym skandalem była moja obecność w mej pracy ledwie kilka godzin po zakończeniu występu Animy Damnaty). Nie licząc tej jednej, niestety głębokiej rysy, sobotni wieczór uznaję za udany. Luźny, kameralny klimat imprezy kupił mnie w całości. Występy były przyzwoicie nagłośnione, oferta merchu dobra – czego prócz jako-takiej punktualności chcieć więcej?

Łukasz Walas

Łukasz Walas

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz Walas

Tagi: , , , , , , , , , .