Perturbator, The Algorithm – Warszawa (24.10.2019)

Perturbator jest już od jakiegoś czasu regularnym gościem w naszym kraju, co, nie ukrywam cieszy mnie potwornie, tym bardziej że nie wróżyłem mu u nas aż takiej popularności. Jednak od wydanego w 2014 roku Dangerous Days francuski muzyk odwiedza nas często, zazwyczaj promując nowe wydawnictwa, a jego show rozrasta się, przyciąga coraz więcej ludzi i jest konsekwentnie rozbudowywane. Tym razem europejska trasa Perturbatora objęła tylko jedno polskie miasto i padło na warszawską Progresję, klub, który już raz Kenta gościł w ramach trasy promującej The Uncanny Valley.

Zanim jednak przejdziemy do gwiazdy wieczoru warto poświęcić chwilę supportowi, który towarzyszy Perturbatorowi na całej europejskiej trasie. Francuski The Algorithm, projekt Remiego Gallego, to prawdziwie wybuchowa mieszanka synthwave’u i metalu progresywnego gdzie przewija się zarówno djent, mathcore, jak i glitchwave. O ile w domowym zaciszu słucha się tego całkiem przyjemnie, o tyle na żywo ta muzyka w pełni rozwija skrzydła. Gallego uwija się na scenie na przemian grając na gitarze, i obsługując całą elektronikę, a dodatkowo towarzyszy mu perkusista, co biorąc pod uwagę charakter muzyki The Algorithm i pokombinowane podziały rytmiczne – jest sporym bonusem.

Był to support idealny. Fajny, żywiołowy a przy tym interesujący bo wymykający się zaszufladkowaniu i bez zarzutu nagłośniony. Występ dwójki Francuzów ewidentnie rozbujał zgromadzoną w Progresji publiczność – a warto też zauważyć, że już na supporcie frekwencja była świetna i o wiele tłoczniej na Perturbatorze się nie zrobiło. Cóż, gdybym nie znał przed koncertem twórczości The Algorithm, to po tym występie z całą pewnością zainteresowałbym się projektem Gallego.

Perturbatora miałem już okazję widzieć na żywo dwa razy. Po raz pierwszy właśnie w Progresji na trasie towarzyszącej The Uncanny Valley, a po raz drugi w Niebie, kiedy promował New Model, a do jego występów dołączył perkusista. Obydwa te koncerty były bardzo dobre, pomimo pewnych problemów organizacyjnych w Niebie, ale czwartkowy występ Perturbatora je przebił , będąc w moim odczuciu połączeniem tego, co było w obu najlepsze.

Przede wszystkim James Kent sukcesywnie ulepsza swój show od strony wizualnej. Doszło nowe, efektowne oświetlenie, i dzięki temu to, co już do tej pory było dobre, stało się znakomite. Dodatkowo do elementu wystroju sceny dołączył również uroczo kiczowaty, odwrócony neonowy pentagram. Co więcej oświetlenie przy poszczególnych utworach absolutnie nie było przypadkowe, lecz osobne dla każdego utworu – chociażby fakt, że utwory z New Model pozbawione są jakichkolwiek kolorowych świateł, co nadaje im specyficznego, odmiennego charakteru.

Setlista bardzo mocno przypominała tę z poprzedniej trasy, z cudnie, powolnie miażdżącym Birth of New Model na otwarcie, monumentalnym, szybkim Neo Tokyo i przywitanym ogromnym aplauzem Future Club, który jak zwykle na żywo wbija w ziemię. Cieplej przywitanym i niosącym większe dźwiękowe spustoszenie był już chyba tylko inny utwór z Dangerous Days Humans Are Such Easy Prey. Dla pertrurbatorowych koncertowych weteranów nowości były w zasadzie tylko dwie: wykonany po raz pierwszy na żywo Vantablack, który wybrzmiał wyjątkowo niepokojąco oraz dynamiczny Excess z nadchodzącej, nienazwanej jeszcze płyty, również doskonale sprawdzający się w warunkach klubowych. Ogromnie cieszy mnie też fakt, że Kent nie zrezygnował z wykonywania absolutnie obłędnego, połamanego God Complex, który rozpętuje pod sceną eleganckie pandemonium. Natomiast na bis poszedł tradycyjnie Perturbator’s Theme, jeden z tych utworów, które chyba najwięcej zyskują na żywo, oraz fenomenalny The Cult of 2112 – prawdziwie potężne zakończenie.

Nagłośnienie było świetne, nawet lekko schowane partie były słyszalne, doceniłem też wreszcie robotę, jaką wykonuję perkusista, który dodaje nieco ciekawych pomysłów od siebie. Nie jestem w stanie przyczepić się absolutnie do niczego – może poza faktem że gdzieś tam kołatała się nikła nadzieja, a nuż usłyszymy przedpremierowo coś z nowej płyty. Jednak nawet pomimo tego, był to koncert bliski ideału. A to jeszcze nie koniec, bo coś mi mówi, że Perturbator swój show będzie tylko ulepszał.

Mikołaj

Latest posts by Mikołaj (see all)

Tagi: , , , , , , , , .